Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Toksyczne dzieciństwo.

Hasło toksyczni rodzice, związki, teściowie wywołuje u mnie lekką irytację, dlatego miałam pewne opory przed sięgnięciem po poradnik Sue Palmer " Toksyczne dzieciństwo". Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie.

Kto z nas rodziców nie stanął przed dylematem związanym z nadmiernym spędzaniem czasu dzieci przed TV ( lub próbami przeciągnięcia wyznaczonej granicy ), niepojętą dla nas fascynacją grami komputerowymi, czy doniesieniami o dramatach związanych z niewłaściwym użyciem telefonów komórkowych.

Wydaje się, że problemy te dotyczą starszych dzieci, ale przecież nasze dzieci od urodzenia obcują z tymi wszystkimi wynalazkami technicznymi i to one zdecydowanie zmieniły charakter współczesnego dzieciństwa. Oczywiście istnieje grupa rodziców, która wychowuje dzieci bez TV, ale nie znam takich, którzy pozbawiliby je np. komputera ( pomijając oczywiście sporą grupę, których nie stać na to ). Ponieważ obca jest mi metoda wychowawcza polegająca na całkowitych zakazach, poradnik podpowiedział mi wiele cennych rad np. jak uniknąć syndromu telemaniaka.

Niektóre wskazówki wydają się banalnie proste ( zdrowe jedzenie, odpowiednia ilość  snu, więcej ruchu na świeżym powietrzu). Ale przy współczesnym modelu rodziny, gdzie rodzice nie mają kontaktu z dziećmi prawie przez cały dzień, realizacja tych prostych zaleceń okazuje się dużym wyzwaniem. Utrudnieniem są też zmiany socjologiczne - samotne rodzicielstwo, rozwody, brak rodzin wielopokoleniowych, pracujące mamy ). Gdy uświadomimy sobie skalę tych zmian, ujrzymy, że nasze dzieci wychowują się w świecie zupełnie różnym od świata naszego dzieciństwa. W tym poradniku, oprócz opisu i diagnozy tych wszystkich zjawisk znajdziemy wskazówki jak mądrze czerpać z tradycyjnych wartości i przystosować je do współczesnego świata.

11:04, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 czerwca 2009
Blue Dog,czyli jak postępować z psem.

Wczoraj w każdym serwisie informacyjnym przypominano, że 15 czerwca jest Ogólnopolskim Dniem Dogoterapii. O pożytkach płynących z posiadania psa wiemy dużo. Ale nadal ignorujemy fakt, że czasami nasi czworonożni pupile mogą stać się przyczyną tragedii - pogryzienia. My nie posiadamy własnego psa, ale Szymek ma z nimi częsty kontakt zarówno u jednej jak i drugiej babci. I szczególnie, gdy był młodszy dochodziło do zabaw, od których przebiegały mi dreszcze po plecach. Moje obawy były bagatelizowane przez odwieczne uwagi każdego właściciela - on jest taki łagodny, jeszcze nikogo nie pogryzł, on lubi dzieci, boi się własnego cienia.

Odkąd mamy grę na płycie CD Blue Dog, wiem że to ja miałam rację.Gra została przygotowana przez lekarzy weterynarii, którzy przestrzegają, że najwięcej pogryzień dzieci przez psy ma miejsce w domu i dotyczy psów znanych dzieciom.

To gra przeznaczona dla 3-6-latków, które poprzez scenki z życia Zosi, Tomka i tytułowego niebieskiego psa uczą nas jak postępować, aby uniknąć pogryzień. Co zrobić gdy pies zabierze dziecku zabawkę, chce zjeść mu kanapkę, czy usiądzie na jego ulubionym fotelu? Dzieci same wybierają odpowiedź, ale do następnego etapu przejdą, gdy unikną agresywnego zachowania Blue Doga.

Świetna grafika i dodatkowe, zaskakujące interaktywne gadżety sprawiają, że dzieci świetnie się bawią i jednoszcześnie uczą.

O grę pytajcie w lecznicach weterynryjnych ( cena ok. 25 zł ). Płyta sprzedawana jest łącznie z książeczką, która stanowi instrukcję i ciekawy opis dla rodziców.

Ciekawą formą takich "lekcji" są też spotkania w szkołach i przedszkolach - zachęcajcie wychowawców do zapraszania takich osób. Szymek przyniósł do domu wiele cennych informacji ( np. jakie sygnały świadczą o tym, że pies " mówi" jestem zdenerwowany, nie podchodź do mnie ).Przyznam się, że nawet ja dowiedziałam się z tego spotkania wielu interesujących rzeczy - no, no i nawet się nie obejrzałam i już zaczynam się uczyć od syna :)

 

 

 

 

 

23:25, mamik.net
Link Komentarze (1) »
niedziela, 14 czerwca 2009
Niedźwiedź Wojtek żołnierzem!

Czym interesują się mali i duzi chłopcy? Oczywiście większość z nas odpowie, że np. żołnierzami, wojną i bitwami. A o czym są książki dla chłopców? Można śmiało zaryzykować tezę, że o wszystkim, tylko nie o wojnie. Jako mama 6-latka mam więc duże trudności ze znalezieniem ciekawych i wartościowych pozycji, z tak wydawałoby się inspirującej naszej historii.

Z tym większą radością powitałam wydanie książki Łukasza Wierzbickiego pt."Dziadek i niedźwiadek". Jest to autentyczna historia niedźwiadka, którym zaopiekowali się żołnierze z Armii Andersa, i z którymi miś przeszedł cały szlak bojowy od Iranu, przez Egipt aż do Włoch, gdzie brał udział w bitwie o Monte Cassino. Śmiało można powiedzieć, żeto nie tylko żywa maskotka 22. Kompanii dodająca otychy, ale i żołnierz, który np. pomagał dzwigać skrzynie z amunicją.

Po wojnie trafił do zoo w Edynburgu. Był bardzo popularny, pisały o nim wszystkie brytyjskie gazety.Tablice pamiątkowe tego niedźwiedzia żołnierza znaleźć można w Endynburgu w zoo, w Imperial War Museum w Londynie i w Ottawie w Canadian War Museum. Ponoć jego historię zna nawet książę Karol i jego synowie.

Z opóźnieniem ta fascynująca historia została przedstawiona teraz polskim dzieciom. Książka jest napisana bardzo ciekawie, uzupełniona archiwalnymi zdjęciami Wojtka i żołnierzy z 22. Kompanii i sympatycznymi ilustracjami. Takie lektury, to może być świetny początek poważnego zainteresowania historią. Moim zdaniem jest napisana tak, że coś ciekawego wyniesie z niej zarówno 5-latek jak i 10-latek.

I na koniec moja prośba do wydawców i autorów - więcej literatury tego typu!!!

17:12, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 czerwca 2009
Nowe odkrycie wydawnicze - Cartalia Press.

Oczywiście promocja trwała jeszcze 1 czerwca i nie omiszkałam dokupić kolejnych intrygujących pozycji. Na półce Szymka pojawiła się sympatyczna i wielce pouczająca historia o "Myszce rozrabiarze" z wwydawnictwa Klucze.

Druga pozycja to Wiktora Woroszylskiego "Dużo śmiechu, trochę smutku to historia o małym mamutku" ze świetnymi ilustracjami mistrza Józefa Wilkonia. Dla mnie to okurzone wspomnienie jednej z lektur czytanej przez moją mamę, ale i rozczulająca scenka z moim synkiem. Szymek oglądał "Epokę lodowcową" nawet kilka razy i bardzo mu się podobała ( i nam zresztą też; scena z ptakami dodo i hasłem - zginiesz marnie jest u nas kultowa ), ale po pewnym czasie zaczęły się problemy ze snem i tłumaczenie, że boi się obrazów na ścianie, bo tam zginął Mańkowi synek i jego żona. Byliśmy zaskoczeni jak wnikliwymi i uważnymi widzami są nawet małe dzieci i jak często mogą mieć problemy z oddzieleniem świata bajki ( chyba zwłaszcza filmowej i telewizyjnej ) od życia. Jak trzeba ich w tej percepcji wspierać.

Trzecim odkryciem jest dla mnie  nowe wydawnictwo Cartalia Press, które jak wyczytałam na stronie wydaje "ksiązki starannie opracowane, w niebanalnej szacie graficznej, na miarę współczesnej sztuki edytorskiej". Serię Bajki Dzieci Europy, nad którą patronat objęło Centrum Zdrowia Dziecka z pewnością można polecić wszystkim miłośnikom ksiązek pięknie wydanych.

Ja wybrałam "Zwariowaną Kałużę" Danuty Parlak ze świetnymi ilustracjami Agaty Dudek. Na stronie www.dudek.carbonmade.com przejrzałam inne ilustracje dla dzieci i jestem zachwycona. Ilustratorka została zresztą wyróżniona w konkursie "Książka dobrze zaprojektowana" za pracę pt. Limpopo. Czekamy więc na kolejne piękne i ciekawe prace.

00:23, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 maja 2009
Hurra!!! Dzień Dziecka.

Jeszcze nigdy Dzień Dziecka nie dostarczył mi tyle radości co w tym roku. Zrobiłam wspaniały prezent Szymkowi, ale chyba przede wszystkim sobie. A wszystko za sprawą promocji w Empiku.I chociaż nie jest to moje ulubione miejsce do zakupu książek i nie zmieni tego nawet możliwość czytania na podłodze, tym razem zrobiłam wyjątek. Promocja polega na znanej zasadzie: kup 2 a 3-cią rzecz dostaniesz gratis. Skorzystałam skrupulatnie i wyszłam obładowana książkami, które planowałam kupić w bliżej nieokreślonej przyszłości i tylko bałam się, czy nie ma jakiegoś limitu cenowego. Ale ze zdumieniem zauważyłam, że jakoś przy regałach z książkami nie kłębią się ludzie a i przed kasami nie ma dzikich kolejek. Szkoda, bo to świetny pomysł na prezent.

A oto co kupiłam:

Z naszego ulubionego wydawnictwa Zakamarki

1. "Czy znasz Pipi Pończoszankę?" Astrid Lindgren

2. "Pewnie, że Lotta umie jeździć na rowerze" Astrid Lindgren

3."Przygody Astrid" Christiny Bjork

oraz

4. "Androny" Jana Brzechwy w opracowaniu Bohdana Butenki:

Okładka

5. "Blues Nosorożca" Agnieszki Taborskiej z ilustracjami Józefa Wilkonia

6. "Misia Paddingtona" Michaela Bonda

Już za parę dni jedziemy na wakacje i co tu zabrać ze sobą?

14:40, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 maja 2009
Oto mój Mały Rycerz na Paradzie Smoków w Krakowie.

Mamik.blox

23:51, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
No to zaczynamy!

16:50:57

Ten blog powstał zainspirowany innymi świetnymi blogami, na które zaglądam od czasu do czasu ( poczytajmi.blox.pl, miniformy.blox.pl, malyrycerz.blox.pl ). Cieszy mnie, że grono pasjonatów mądrych i pięnych książek dla dzieci, nie jest takie małe jak mi się początkowo wydawało.Miło mieć świadomość, że gdzieś po Polsce rozsiane są rodziny, dla których spotkania z książką to nadal podróż pełna przygód, mimo napierającej konkurencji w postaci całodniowych kanałów tv dla dzieci, gier komputerowych i innych atrakcji.

Odkrywanie radości, jaką czerpie mój 6-letni synek stało się dla mnie inspiracją do coraz to nowych poszukiwań czytelniczych. I właśnie o tym chciałam początkowo pisać, ale zaglądając na inne blogi stwierdziłam, że nie mam nic nowego i odkrywczego do dodania. Ale znalazam jednak pewną istotną różnicę w postrzeganiu literatury i pewnie świata w ogóle przeze mnie i mojego synka. Wynika ona po prostu z silnie rozwiniętych zainteresowań mojego Szymka tematyką wojenną i historyczną ( co po części jest uwarunkowane tradycjami rodzinnymi ).

Powiem szczerze, że jakoś chyba nie byłam przygotowana psychicznie na wychowanie syna i początkowo próbowałam typowych sztuczek mamy humanistki i miłośniczki książek: zero agresji w bajkach, zabawy bez żołnierzyków i broni, jedyną dopuszczalną formą męskich rozrywek były dla mnie samochody i klocki. Ale szybko okazało się, że z klocków można zrobić karabin lub pistolet lub nawet zbudować fortecę wojskową. A ponieważ mieszkamy w Krakowie podczas spacerów pojawiło się  Szymka zainteresowanie baśniowym światem rycerzy, którego apogeum przypadło na czerwcową Paradę Smoków.

Nie potrafiłam też jakoś wytłumaczyć mojemu racjonalnemu Mężowi, dlaczego jestem w stanie zaakceptować rycerzy ( którzy przecież nie zawsze walczyli ze szlachetnych pobudek ) a nie akceptuję żołnierzy, którzy walczą np. o wolność ojczyzny. Uspokoił mnie też, że przecież to zupełnie naturalny etap rozwoju każdego chłopca. Skapitulowałam i przyznałam mu rację. I tak rozpoczęłam wychowywanie mojego małego mężczyzny i poznawanie tajemniczego i niezrozumiałego dla mnie świata chłopięcych zabaw.

17:25, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
1 ... 16 , 17