Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
wtorek, 27 października 2009
W świecie rycerzy, smoków i księżniczek.

Przejrzałam moje wpisy i ze zdumieniem odkryłam, że nie pisałam jeszcze o książkach o rycerzach i smokach. A to bardzo ważna pasja wielu chłopców.

Od czego się zaczyna? Trudno powiedzieć, ale chyba od baśni i legend, które oprócz wierszyków były pierwszymi lekturami Szymka. Szczególnie zainteresowała go Legenda o Smoku Wawelskim ( pewnie częste spacery na Wawel też się do tego przyczyniły ). Znał ją na pamięć i chętnie "czytał" innym dzieciom:)

Ale "naukowe podwaliny" tej pasji dała nam książka z serii "Gdybym był jak... rycerz". Zawiera ciekawe opisy średniowiecznego życia na zamku i zwyczajów tam panujących. Jest to tzw. rozkładówka, czyli można zajrzeć za kratę bramną, "rozebrać rycerski rynsztunek", czy nawet stoczyć tekturowy pojedynek na kopie. Przyznam się, że nawet ja dowiedziałam się wielu interesujących szczegółów.

Mniej udaną wersją jest "Zamek rycerski" wydawnictwa Debit. Już nazwanie lorda zamku Groszkową Nogawicą raczej mnie razi niż śmieszy. Źle też wysuwają się tekturowe strony. Ale to również ciekawa pozycja pod względem ilości wiedzy, jaką maluchy mogą wchłonąć przeglądając jej strony.

Poźniej Szymek odkrył na naszym regale stare wydanie legend "O Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu". Musieliśmy więc znaleźć coś w przystępniejszej wersji dla kilkulatka. Dla dwu/trzylatka może to być "Miecz Króla Artura" z wydawnictwa Amber, ale niestety jest wydany w dość kiczowatej stylistyce.

Na szczęście Media Rodzina wydało przepięknie "Wielką księgę średniowiecznych legend". Co ważne każdą legendę poprzedza krótki wstęp, który przedstawia pochodzenie legendy a ich wersje są wierne wobec oryginałów. Całość wydana przepięknie.

Trudniejszą lekturą, chyba dla starszych dzieci jest natomiast "Don Kichot" Ericha Kastnera i Horsta Lemke wydany przez wydawnictwo "Muchomor". Ale rozdział walki z bukłakami czytaliśmy kilka razy zaśmiewając się razem z tego osobliwego rycerza.

Dopełnieniem tej edukacji są oczywiście filmy animowane.

Naszym ulunionym jest " El Cid" wyprodukowany przez Hiszpanów.

A po takiej lekturze lub filmie siadamy rodzinnie na dywanie i budujemy z klocków twierdzę a nasi rycerze walczą ze smokami o uwolnienie księżniczki:)).

11:07, mamik.net
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 26 października 2009
Chwilo trwaj!!!

Ostatnia scenka z wieczornego szykowania się do łóżka była jak plaster miodu na moje serce!

Szymek sprząta pokój przed snem, głównie drewniane tory i kolejkę z Ikei, którą wcześniej razem się bawiliśmy.

-Mamo, mamo muszę Ci coś ważnego powiedzieć!

A ja oczywiście: nie teraz synku, porozmawiamy jak się umyjesz, przebierzesz i będziesz już w łóżku.

- Ale mamo..

Jestem twarda nie poddam się tak łatwo i nie naciągnie mnie na dalszą zabawę!

- Ale mamo to coś bardzo, bardzo ważnego!

Poddaję się : No mów!

- Mamo pomyślałem sobie, żebyśmy byli zawsze tak szczęśliwi jak wtedy, gdy bawiliśmy się razem kolejką!

Kochany cudowny synek!

22:06, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 października 2009
Ach ten Emil ze Smalandii!

Sezon przeziębień zaczął sie u nas na dobre i siedzimy w domu. Ma to jednak i swoje dobre strony, gdyż mamy więcej czasu na wspólne czytanie. Tym razem inspiracją była muzyka.

Kupiłam Szymkowi płytę " Ewa Bem i Grzegorz Turnau z dziećmi śpiewają Astrid Lingren". I jesteśmy zachwyceni, to absolutnie muzycznie nasz numer 1. Szymek puszcza w kółko kawałek o Emilu ( Ach miła fajna drwalko ma ), o piracie Fabianie i oczywiście o Pippi. Ja zachwycam się Piosenką o wilku i o Kallem Teodorze. Tu musimy wystosować specjalne podziękowania dla mamy Jeremiego, za rekomendację tej płyty :).

Oczywiście Szymek od razu wyciągnął z półki Astrid Lidgren "Emila ze Smalandii". I znów łamaliśmy sobie języki, gdy Emil hulał na równinie Hultsfred, śmialiśmy się z przygody z wazą i przewracaliśmy oczy ze zdumienia, gdy wciągnął Idę na maszt. To jedna z naszych ulubionych książek. Tym bardziej, że wiele cech Emila odnajduję w swoim synku. Pewnego dnia rozczulił mnie, gdy zdenerwowana zapytała, czy nie mógłby nie psocić choć przez jeden dzień w roku. Wtedy usłyszałam : Mamo, ty nawet nie wiesz jak to trudno być grzecznym przez cały dzień. Faktycznie, już całkiem zapomniałam :)

Ta ksiązka jest też ważna z innych względów. Pokazuje jak można wychowywać dzieci bez klapsów i bicia - co w Polce, nadal jest komentowane jako fanaberia i mylone z bezstresowym wychowaniem. Dlatego zachęcam nie tylko do czytania tej książki, ale też do odwiedzenia strony www.biciejestglupie.pl i przeczytanie interesujących artykułów i obejrzenie spotów tej kolejnej ważnej kampanii społecznej.

 

 

 

 

23:35, mamik.net
Link Komentarze (2) »
wtorek, 13 października 2009
Rozbrykani chłopcy i grzeczne dziewczynki.

Wydaje mi się, gdy obserwuję system edukacji szkolnej, że chłopcy - jeszcze nie dawno tak faworyzowni przez szkołę, zostali zepchani na margines, do tylnej ławki, aby nie przeszkadzać z uwagą w dzienniczku, że sprawiają kłopoty wychowawcze. Takie etykietki, niestety często skutkują tym, że dla większości chłopców szkoła to zło konieczne.

Od razu wyjaśnię, że często określam się w dyskusjach jako "feminstka", ale odkąd mam syna ciągle zderzam się z sytuacjami, które burzą moją prostą wersję świata, że dziewczynki i chłopców należy ( i można :) ) wychować tak samo.

Że wystarczy ( w uproszczeniu oczywiście ) dać chłopcom lalki a dziewczynkom klocki i różnice się wyrównają. Mojego chłopca w lalce interesuje, jak jest zbudowana i jak wygląda mechanizm, który sprawia, że mówi "mama i tata" i płacze. Dlatego stara się ją rozebrać na części pierwsze. Dziewczynki, jak widzę w piaskownicy, nadal trakują lalki jak swoje małe dzieci - przytulają, ubierają, karmią, spacerują. A jeśli dostaną klocki do zabawy to raczej budują domy, niż place budowy czy rakietę kosmiczną.

Doszło do paradoksu, że jeśli chłopiec jest wulkanem energii to przyszywa mu się łatkę niegrzecznego, podejrzanego od razu o ADHD. Natomiast takie samo zachowanie dziewczynki jest określane jako żywe, ciekawe świata. Nadal mamy więc problemy, aby traktować obie płcie równo ( polecam wywiad z Nesweeka  na stronach Stowarzyszenia Żagle).

Problemem też są sprzeczn komunikaty, jakie wysyłamy chłopcom od najmłodszych lat:

bądź czuły i wrażliwy / nie bądź mazgajem, bądź twardy

bądź energiczny / nie szalej, nie biegaj, stój spokojnie

wygrywaj / nie walcz.

W tych nowych czasach staramy się ich wychować na grzeczne dziewczynki, ale od dorosłych młodych mężczyzn nadal wymagamy przebojowości, zdolności przywódczych. I jak tu się nie pogubić i zachować złoty środek?

Przyznam się, że ja też czasami nie rozumiem dobrze "męskiego świata" mojego synka, ale wtedy do akcji wkracza tato i tłumaczy mi, że u chłopaków to normalne.

Bardzo pomocna była też dla mnie książka S. Biddulph'a " Wychowanie chłopców", która przybliżyła mi ten chłopięcy świat i pomaga go oswajać i akceptować takim jakim jest.

13:33, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 października 2009
Kot Findus i staruszek Pettson

Na serię Svena Nordqvista trafiłam przypadkowo - poleciła mi ją Pani w księgarni i kupiłam mając nadzieję, że literatura skandynawska dla dzieci jest zawsze na dobrym poziomie. I tym razem również się nie zawiodłam.

Mogę pisać w liczbie mnogiej, bo zabawne historie o staruszku Pettsonie i jego kocie Findusie polubiłam zarówno ja jak i Szymek. Mnie spodobała się prostota tych opowieści - o lisie w kurniku, o perypetiach z urodzinowym tortem, o skręconej nodze przed świętami, czy o krowach w ogrodzie. Banalne opowiastki, które urzekają poczuciem humoru i ciepłem. Ich dopełnieniem są świetne ilustracje w wykonaniu autora.

Szymek bawi się szukaniem Mukli - małych stworzonek, znanych chyba każdemu z nas, które prawie nie widoczne a potrafią sprytnie ukryć najbardziej potrzebne rzeczy.

Moją ulubioną jest ilustracja w "Polowaniu na lisa", gdy w srebrzytej poświacie skandynawskich nocy Pettson obserwuje biednego, przestraszonego kulawego lisa. I zawsze przypomina mi się moja babcia, która mieszkała w małym domku pod lasem ze swoim kotem i kurami, które również porywał lis :)

.

 

00:34, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 października 2009
Nowa dziecięca klasyka - K. DiCamillo

Tytuł brzmi trochę dziwnie - ale w pełni oddaje naszą fascynację książką Kate DiCamillo "Dzielny Despero".

Zaczyna się oczywiście jak w bajce: " Drogi czytelniku oddajemy Ci do rąk wjątkową książkę o małej dzielnej myszce, która ma wielkie serce i wielkie marzenia. Ale to też opowieść o malutkiej słabowitej myszce o niezwykle wielkich uszach, myszce która bierze los we własne ręce. Jest to także opowieść o ślicznej płowowłosej księżniczce (...) i biednej przygłuchej dziewczynce służącej, która marzy o bogactwie i sławie. "

Ja dodam jeszcze, że to również opowieść o szczurze, który pokochał światło. Jak w klasycznej baśni akcja toczy się na zamku a zło zostaje pokonane przez dobro. Ale nie ma tu prostych rozwiązań. Mnie urzekł w tej książce język opowieści i piękne ilustracje w starym stylu. Specjalnie wybrałam obwolutę spodnią, bo przyznam się że "Kłapouchy Despero" w stylu Shreka skutecznie mnie odstraszał od lektury. Bałam się kolejnej "amerykańskiej papki" wypranej z emocji. Ale miło się zaskoczyłam.

Szymkowi podobała się oczywiście opwieść o lochach i pełne grozy przygody małej myszki. Książka cały czas trzyma czytelnika w napięciu, więc zamęczał mnie " Mamo a co będzie dalej, mamo jeszcze jeden rozdział - i muszę przyznać, że tym razem nie trzeba było mnie długo namawiać, sama byłam ciekawa dalszego ciągu.

Pierwszy raz miał też sposobność najpierw przecztać książkę a później obejrzeć film. Był bardzo zaskoczony, że było tak wiele różnic, które skwapliwie wynotowywał.

Dla mnie film był nieudaną próbą przeniesienia pięknej książki na ekran.

Jeśli więc kochacie piękne baśnie, przeczytajcie tę książkę koniecznie. Możecie też zajrzeć na stronę www.dzielnydesperoksiazka.pl i posłuchać fragmentów, przeczytać recenzje a dzieci mogą zagrać w gry.

 

A na naszej półce pojawiła się kolejna książka te autorki "Cudowna podróż Edwarda Tulana" - opowieść o pluszowym króliku, który kochał tylko siebie, ale pewnego dnia wypadł za burtę...

 

11:16, mamik.net
Link Dodaj komentarz »