Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
środa, 14 września 2011
Fascynacja Koszmarnym Karolkiem

Już kiedyś wspominałam, że są książki ( podobnie jak i filmy ), które mają najwyższe notowania na top listach a mnie niestety nie zachwycają i nie wzbudzają u mnie entuzjazmu i gorączki. W przypadku wyborów dorosłych jest prosto - wybierasz i płacisz. Z dziećmi jest inaczej...

Księgarnia - buszujemy wśród półek z literaturą dziecięcą - ja z jednej strony, syn z zupełnie innej. Ja wyszukuję pozycji wartościowych, językowo nienaganych, ilustracyjnie pięknych, intrygujących a mój syn... No właśnie zaczyna sam poszukiwać. W księgarni ja mam argumenty, bo płacę, ale biblioteki rządzą się już innymi prawami.

Więc i tak na naszych półkach pojawił się Koszmarny Karolek :-) i wiecie co, uważam, że byłam bezpodstawnie uprzedzona. To fajny chłopak pełen inwecji, pomysłów i energii, nad którą nie potrafi zapanować, a tym bardziej jego rodzice. I jeszcze ten Damianek - każdy ma takie wspomnienie z dzieciństwa, ale żeby własny brat! To jednak koszmar dla dziecka, a przecież tak często jesteśmy świadkami, gdy rodzice faworyzują jedno z dzieci. Smutne, ale chyba prawdziwe.

Szymek wybrał "pierwszego Karolka" w wersji dla młodszych dzieci ( duże obrazki, krótki tekst), ale przeczytał bardzo szybko, więc mamy kolejną część "Koszmarny Karolek i tajny klub". Jestem  przygotowana na kolejne przygody, bo to jednak bardzo miłe, że rośnie mi samodzielny czytelnik i że ja też nauczę się czegoś od niego. Lekcja pierwsza - bez uprzedzeń!

17:46, mamik.net
Link Komentarze (1) »
wtorek, 13 września 2011
Mitoraj dla dzieci

Dziś będzie trochę przewrotnie?

Co uwielbiają dzieci robić w Krakowie i czym się nigdy nie znudzą? Spacerami po Wawelu, wizytami w słynnych muzeach, słuchaniem opowieści o smoku wawelskim i Wandzie, co Niemca nie chciała?

Nie, nie. Są chyba tylko dwie odwiecznie atrakcyje: karmienie gołębi i z nowszej tradycji: harce w rzeźbie Mitoraja ( starsze dzieci i młodzież wolą po drugiej stronie rynku wspinaczkę na "Adasia" ). Rzeźba podarowna przez artystę wzbudziła oczywiście kontrowersje i debatę, gdzie ma zostać umieszczona. Ale ilekroć jestem na rynku i widzę tłumy dzieci i dorosłych wdrapujących się do środka i robiących sobie pamiątkowe fotki, myślę że to dobre miejsce, że "Głowa" niebawem stanie się takim samym nieodłącznym elementem rynku jak gołębie, dorożki i "Adaś".

A gdy będziecie już w pobliżu Wawelu i Smoka, warto zobaczyć inną ciekawą rzeźbę, a właściwie pomnik Dżoka - najwierniejszego psa. A jego historię poznacie ze wzruszającej książeczki Barbary Gawryluk pt. "Dżok - legenda o psiej wierności".

15:46, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 września 2011
Asiunia

Za nami nie tylko wakacje, ale rówież ważne rocznice - 1 sierpnia, 1 września. Jadąc w pierwszy dzień do szkoły, Szymek powiedział :" Mamo, myślisz że ktoś dzisiaj myśli jaki to ważny dzień i czy pamięta jeszcze o wojnie? Bo wszyscy mówią dziś tylko o szkole!" No tak, zabiegani, coraz rzadziej odwracamy się ku przeszłości. Zresztą to tak dawno, że nawet nasi rodzice tego nie pamiętają...

Żyjemy w świecie bez wojen, pacyfistycznie i tolerancyjnie nastawieni do świata. Młode mamy, panie przedszkolanki  i nauczycielki zabraniają dzieciom bawić się w wojnę. Oduczamy następne pokolenia walki i agresji. Ale czy taka postawa nie jest ucieczką, chowaniem głowy w piasek. Świat za naszymi granicami wcale nie jest taki spokojny i pokojowy - Afryka, Bliski Wschód, terroryzm - lista problemów "zapalnych" długa. Myślę, że tylko właściwa edukacja może pomagać - właściwa to znaczy wyważona. Dlatego jestem staroświecka, ale uważam że nauka historii to podstawa i że nie ma nic złego, gdy dzieci bawią się w wojnę i walczą np. z najeźdźcą, atakującym ich kraj. A druga strona tego medalu to nauka tolerancji, ale też wyznaczania granic i nauka kompromisów z obu stron. Mówienie np. w odniesieniu do lektur czy filmów o tym, jak przerażające konsekwencje może mieć właśnie wojna ( oczywiście z uwzględnieniem wieku odbiorcy ). Myślę, że  taka postawa "edukacyjna" przekona dzieci i młodzież, że prawdziwa wojna nie ma nic wspólnego ze strzelanką na komputerze - jest straszna i przerażająca.

 Dlatego wrzesień rozpoczęliśmy kolejną książką "wojenną" wydaną przez Muzeum Powstania Warszawskiego i świetne Wydawnictwo Literatura. "Asiunia" Joanny Papuzińskiej  podobnie jak "Czy wojna jest dla dziewczyn" Pawła Beręsewicz pokazuje wojenny świat oczami dziecka ( jak w przypadku Asiuni - zaledwie kilkuletniego). I pokazuje w sposób do tej pory przez czytelników niezauważalny - przez detale, które nie składają się na spójny obraz wojny. Ale może właśnie ta perpektywa, jest szczególnie dla małego czytelnika bardziej przyswajalna i wyrazista. We mnie na długo zostanie np. ilustracja "Nie ma taty, nie ma mamy, nie ma mojego kubka" i zlękniona, skulona mała dziewczynka, sięgająca dorosłym ledwie za kolano. Ale są też dziecięce zabawy, wspaniali ludzie. Dopełnieniem słów w tej książce są przepiękne, dla mnie wręcz mistrzowskie ilustracje  Macieja Szymanowicza. A na koniec jest pytanie, które nasuwa się każdemu dziecku  - a co stało się z mamą Asiuni? Bardzo wzruszająca i pouczająca lektura. 

 

A tu przeczytacie jak profesor Joanna wspomina wojnę: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34861,9776442,Asiunia_wspomina_wojne.html

 

17:07, mamik.net
Link Komentarze (4) »