Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
piątek, 26 czerwca 2009
Sześciolatki do szkoły marsz!

Dziś w naszym rodzinnym życiu ważne wydarzenie - Szymek ostatni raz poszedł do przedszkola. Wprost nie mogę uwierzyć, przecież jeszcze niedawno był "Maluchem" buntującym się przed leżakowaniem! Ja jestem wzruszona i przejęta. Brak mi będzie i Szymkowi bardzo tego pięknego ogrodu, pysznych obiadków pań kucharek ( mamo zrobisz mi takie kotleciki z cebulką jak w przedszkolu? ) i ukochanej pani Asi, która z pobłażaniem patrzyła na wybryki synka i tłumaczyła mi, że chłopcy tak mają, bo już niejednego wychowała, w tym dwóch swoich.( Gdy załamana w pierszym roku ujrzałam kartkę zmalowaną na czarno, z minimalnymi wstawkami czerwieni, wyjaśniła mi spokojnie, że to przecież popioły i zgliszcza po ataku na zamek:). Normalka!

Szymek idzie od września do szkoły, ale wybraliśmy zerówkę. Nasze przedszkole, mając na uwadze proponowaną reformę, zniosło rok temu "stare, tradycyjne równolatkowe" grupy i połączyło pięcio- i sześciolatki. Efekt był opłakany.

Do grupy ok.20 zerówkowiczów dołączono 7 młodszych. Panie pracowały na 2 fronty, bo jednak nie uczyły czytania 5-latków tylko poprzestały na literkach, a i tak dzieci się skarżyły, że ciągle muszą się uczyć i siedzieć w ławkach. Dodatkowo doszły u nas problemy z bójkami, teraz wiem że nasz synek musiał po prostu wywalczyć sobie pozycję w grupie starszych kolegów, którzy bardzo mu imponowali. Dlatego między innymi wybraliśmy zerówkę, aby był wśród rówieśników.

Teraz jednak czytamy, że w zerówce będzie dalej się bawił, a naukę zacznie dopiero w 1-szej klasie.

Reforma w zasadzie nie powiodła się została przesunięta w czasie do 2012 roku, ale zdążono już zmienić i zatwierdzić nowe programy i podręczniki. To jakiś totalny absurd!!! Gdyby w jakiejś firmie szef zaczął restrukturyzację od końca czyli zakupu maszyn, które później okazałyby się np. niekompatybilne z oprogramowaniem, to powiększyłby grono bezrobotnych, albo zostałby przynajmniej odsunięty od zadania.

A co w przypadku reformy oświaty? Czy ktoś poniesie za to konsekwencje, przecież za tymi decyzjami stoją konkretni ludzie. Dlaczego zaczęto reformować coś co dobrze funkcjonowało - wszyscy podzielają zdanie, że problemy oświaty leżą gdzie indziej.

Było szumnie i górnolotnie, że wyrównywanie szans, że współczesne dzieci szybciej się uczą bo TV, internet i dlatego mogą zacząć wcześniej naukę. Ale w takim razie jak to się ma do nowych programów?

Odpowiem sama sobie, bo łatwiej zmienić programy i przesunąć dzieci do szkół, niż budować i otwierać nowe przedszkola, czy restrukturyzować np. renty i emerytury - lepiej poczekać, aż nowe pokolenie zacznie wcześniej pracę!!!

I na zakończenie jeszcze łyżka dziegciu, w reformie założono, że przez 3 lata 5-latki będą się uczyć z 6-latkami i to wyrówna ich szanse, że będą się szybciej rozwijały przez "równanie do góry ", nikt z naukowców nie zająknął się słowem sprzeciwu. Wczoraj w "Rzeczypospolitej" przeczytałam wywiad z prof. D. Waloszek( Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie ), w którym pisze:

"Odradzałabym zapisanie siedmiolatka od razu do drugiej klasy z racji rozwoju społecznego i emocjonalnego dziecka, którego nie da się przyspieszyć tak jak umysłowego. Siedmiolatek to nie jest człowiek gotowy do znalezienia się w grupie starszych dzieci...".

To ja się pytam pani profesor, pani minister i innych decydujących o losie naszych dzieci, to siedmiolatek tego nie potrafi, a sześcioatek czy pięciolatek to już tak?

Jestem całą tą sytuacją zdegustowana, piszę, protestuję do czego i Was zachęcam, że urzędnicy mieli świadomość, że nie można bezkarnie eksperymentować na całym społeczeństwie, a szczególnie na naszych dzieciach. Kropka.

A miało być wspomnieniowo i lekko. Al wspólne lody z moim przyszłym uczniem na pewno poprawią mi nastrój:)

 

10:32, mamik.net
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 czerwca 2009
W czasie deszczu dzieci się nudzą!!!

Pada od kilku dni i właściwie już nie pamiętam słońca i pięknej pogody. Odpada więc jazda na rowerze, piaskownica i huśtawki, czy ulubiona ostatnio gra w piłkę nożną. I zawsze wtedy słyszymy: mamo, tato pobaw się ze mną!

Czasami wpadam w popłoch, szczególnie jeśli mam rozgrywać bitwy wojenne lub ścigać się samochodami, w czym świetny okazuje się na szczęście tato. I po moich kilku propozycjach rozejmu wojennego Szymek nie nalega już specjalnie, abym poprowadziła następną armię "chińskich żołnierzyków" do podboju świata :).

Ale z przyjemnością zasiadam z nim do robienia kontrukcji z klocków Lego. Przyznam się, że w czasach przed macierzyńskich uważałam Lego za mocno przereklamowane snobistyczne zabawki. Teraz zmieniłam zdanie. To naprawdę twórcza zabawa, za każdym razem może zainspirować do budowy czegoś nowego. O zaletach ćwiczenia koncentracji, koordynacji nie będę się rozpisywała. Mają jednak jedną wielką wadę - w naszym kraju niezależnie od wartości euro są zawsze piekielnie drogie. My  jednakna to sposób i kupujemy je zawsze za granicą. Wczoraj więc wyrosła u nas najwyższa wieża świata ok. 120 cm, czyli taka jak jej mały budowniczy!

Numerem drugim jest drewniana kolejka z Ikei i pudło drewnianych klocków, które też zmieniają się w stacje, mosty, zapory itp. Ale tu przyznam się, że musiały odleżeć kilka lat. Kupiłam je jako mama na fali eko, ale Szymek ignorował je skutecznie. Teraz jednak stanowią dla niego miłą odskocznię, od kolorowego plastiku, który zdominował produkcję współczesnych zabawek.

Numer trzy to gry, ale o nich innym razem!

 

11:26, mamik.net
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 czerwca 2009
Truskawkowe szaleństwo!

A u nas - przesada, przyznacie to sami:

jest tarta truskawkowa, pierogi z truskawkami.

Jest kompot truskawkowy

i dżem z truskawkami;

Z bitą śmietaną są truskawki

i z lodami!

 

21:40, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Toksyczne dzieciństwo.

Hasło toksyczni rodzice, związki, teściowie wywołuje u mnie lekką irytację, dlatego miałam pewne opory przed sięgnięciem po poradnik Sue Palmer " Toksyczne dzieciństwo". Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie.

Kto z nas rodziców nie stanął przed dylematem związanym z nadmiernym spędzaniem czasu dzieci przed TV ( lub próbami przeciągnięcia wyznaczonej granicy ), niepojętą dla nas fascynacją grami komputerowymi, czy doniesieniami o dramatach związanych z niewłaściwym użyciem telefonów komórkowych.

Wydaje się, że problemy te dotyczą starszych dzieci, ale przecież nasze dzieci od urodzenia obcują z tymi wszystkimi wynalazkami technicznymi i to one zdecydowanie zmieniły charakter współczesnego dzieciństwa. Oczywiście istnieje grupa rodziców, która wychowuje dzieci bez TV, ale nie znam takich, którzy pozbawiliby je np. komputera ( pomijając oczywiście sporą grupę, których nie stać na to ). Ponieważ obca jest mi metoda wychowawcza polegająca na całkowitych zakazach, poradnik podpowiedział mi wiele cennych rad np. jak uniknąć syndromu telemaniaka.

Niektóre wskazówki wydają się banalnie proste ( zdrowe jedzenie, odpowiednia ilość  snu, więcej ruchu na świeżym powietrzu). Ale przy współczesnym modelu rodziny, gdzie rodzice nie mają kontaktu z dziećmi prawie przez cały dzień, realizacja tych prostych zaleceń okazuje się dużym wyzwaniem. Utrudnieniem są też zmiany socjologiczne - samotne rodzicielstwo, rozwody, brak rodzin wielopokoleniowych, pracujące mamy ). Gdy uświadomimy sobie skalę tych zmian, ujrzymy, że nasze dzieci wychowują się w świecie zupełnie różnym od świata naszego dzieciństwa. W tym poradniku, oprócz opisu i diagnozy tych wszystkich zjawisk znajdziemy wskazówki jak mądrze czerpać z tradycyjnych wartości i przystosować je do współczesnego świata.

11:04, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 czerwca 2009
Blue Dog,czyli jak postępować z psem.

Wczoraj w każdym serwisie informacyjnym przypominano, że 15 czerwca jest Ogólnopolskim Dniem Dogoterapii. O pożytkach płynących z posiadania psa wiemy dużo. Ale nadal ignorujemy fakt, że czasami nasi czworonożni pupile mogą stać się przyczyną tragedii - pogryzienia. My nie posiadamy własnego psa, ale Szymek ma z nimi częsty kontakt zarówno u jednej jak i drugiej babci. I szczególnie, gdy był młodszy dochodziło do zabaw, od których przebiegały mi dreszcze po plecach. Moje obawy były bagatelizowane przez odwieczne uwagi każdego właściciela - on jest taki łagodny, jeszcze nikogo nie pogryzł, on lubi dzieci, boi się własnego cienia.

Odkąd mamy grę na płycie CD Blue Dog, wiem że to ja miałam rację.Gra została przygotowana przez lekarzy weterynarii, którzy przestrzegają, że najwięcej pogryzień dzieci przez psy ma miejsce w domu i dotyczy psów znanych dzieciom.

To gra przeznaczona dla 3-6-latków, które poprzez scenki z życia Zosi, Tomka i tytułowego niebieskiego psa uczą nas jak postępować, aby uniknąć pogryzień. Co zrobić gdy pies zabierze dziecku zabawkę, chce zjeść mu kanapkę, czy usiądzie na jego ulubionym fotelu? Dzieci same wybierają odpowiedź, ale do następnego etapu przejdą, gdy unikną agresywnego zachowania Blue Doga.

Świetna grafika i dodatkowe, zaskakujące interaktywne gadżety sprawiają, że dzieci świetnie się bawią i jednoszcześnie uczą.

O grę pytajcie w lecznicach weterynryjnych ( cena ok. 25 zł ). Płyta sprzedawana jest łącznie z książeczką, która stanowi instrukcję i ciekawy opis dla rodziców.

Ciekawą formą takich "lekcji" są też spotkania w szkołach i przedszkolach - zachęcajcie wychowawców do zapraszania takich osób. Szymek przyniósł do domu wiele cennych informacji ( np. jakie sygnały świadczą o tym, że pies " mówi" jestem zdenerwowany, nie podchodź do mnie ).Przyznam się, że nawet ja dowiedziałam się z tego spotkania wielu interesujących rzeczy - no, no i nawet się nie obejrzałam i już zaczynam się uczyć od syna :)

 

 

 

 

 

23:25, mamik.net
Link Komentarze (1) »
niedziela, 14 czerwca 2009
Niedźwiedź Wojtek żołnierzem!

Czym interesują się mali i duzi chłopcy? Oczywiście większość z nas odpowie, że np. żołnierzami, wojną i bitwami. A o czym są książki dla chłopców? Można śmiało zaryzykować tezę, że o wszystkim, tylko nie o wojnie. Jako mama 6-latka mam więc duże trudności ze znalezieniem ciekawych i wartościowych pozycji, z tak wydawałoby się inspirującej naszej historii.

Z tym większą radością powitałam wydanie książki Łukasza Wierzbickiego pt."Dziadek i niedźwiadek". Jest to autentyczna historia niedźwiadka, którym zaopiekowali się żołnierze z Armii Andersa, i z którymi miś przeszedł cały szlak bojowy od Iranu, przez Egipt aż do Włoch, gdzie brał udział w bitwie o Monte Cassino. Śmiało można powiedzieć, żeto nie tylko żywa maskotka 22. Kompanii dodająca otychy, ale i żołnierz, który np. pomagał dzwigać skrzynie z amunicją.

Po wojnie trafił do zoo w Edynburgu. Był bardzo popularny, pisały o nim wszystkie brytyjskie gazety.Tablice pamiątkowe tego niedźwiedzia żołnierza znaleźć można w Endynburgu w zoo, w Imperial War Museum w Londynie i w Ottawie w Canadian War Museum. Ponoć jego historię zna nawet książę Karol i jego synowie.

Z opóźnieniem ta fascynująca historia została przedstawiona teraz polskim dzieciom. Książka jest napisana bardzo ciekawie, uzupełniona archiwalnymi zdjęciami Wojtka i żołnierzy z 22. Kompanii i sympatycznymi ilustracjami. Takie lektury, to może być świetny początek poważnego zainteresowania historią. Moim zdaniem jest napisana tak, że coś ciekawego wyniesie z niej zarówno 5-latek jak i 10-latek.

I na koniec moja prośba do wydawców i autorów - więcej literatury tego typu!!!

17:12, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 czerwca 2009
Nowe odkrycie wydawnicze - Cartalia Press.

Oczywiście promocja trwała jeszcze 1 czerwca i nie omiszkałam dokupić kolejnych intrygujących pozycji. Na półce Szymka pojawiła się sympatyczna i wielce pouczająca historia o "Myszce rozrabiarze" z wwydawnictwa Klucze.

Druga pozycja to Wiktora Woroszylskiego "Dużo śmiechu, trochę smutku to historia o małym mamutku" ze świetnymi ilustracjami mistrza Józefa Wilkonia. Dla mnie to okurzone wspomnienie jednej z lektur czytanej przez moją mamę, ale i rozczulająca scenka z moim synkiem. Szymek oglądał "Epokę lodowcową" nawet kilka razy i bardzo mu się podobała ( i nam zresztą też; scena z ptakami dodo i hasłem - zginiesz marnie jest u nas kultowa ), ale po pewnym czasie zaczęły się problemy ze snem i tłumaczenie, że boi się obrazów na ścianie, bo tam zginął Mańkowi synek i jego żona. Byliśmy zaskoczeni jak wnikliwymi i uważnymi widzami są nawet małe dzieci i jak często mogą mieć problemy z oddzieleniem świata bajki ( chyba zwłaszcza filmowej i telewizyjnej ) od życia. Jak trzeba ich w tej percepcji wspierać.

Trzecim odkryciem jest dla mnie  nowe wydawnictwo Cartalia Press, które jak wyczytałam na stronie wydaje "ksiązki starannie opracowane, w niebanalnej szacie graficznej, na miarę współczesnej sztuki edytorskiej". Serię Bajki Dzieci Europy, nad którą patronat objęło Centrum Zdrowia Dziecka z pewnością można polecić wszystkim miłośnikom ksiązek pięknie wydanych.

Ja wybrałam "Zwariowaną Kałużę" Danuty Parlak ze świetnymi ilustracjami Agaty Dudek. Na stronie www.dudek.carbonmade.com przejrzałam inne ilustracje dla dzieci i jestem zachwycona. Ilustratorka została zresztą wyróżniona w konkursie "Książka dobrze zaprojektowana" za pracę pt. Limpopo. Czekamy więc na kolejne piękne i ciekawe prace.

00:23, mamik.net
Link Dodaj komentarz »