Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
piątek, 27 maja 2011
Dozwolone od lat 12

Do którego sklepu teraz nie wejdziemy wszędzie atakują nas reklamy nowej części "Piratów z Karaibów" i oczywiście rozpalają marzenia i wyobraźnię Szymka. Och tak obejrzeć którąś z części, ale oczywiście rodzice mówią nie. A przecież koledzy oglądali, tak samo jak Harry Pottera czy Władcę Pierścieni. I tu argumenty rodziców trochę słabną, ale my mamy inne zasady "i koniec i kropka".

I wtedy zastanawiam się jak to działa, bo faktycznie wiem od wiekszości rodziców 7/8-latków, że pozwalają oglądać tego typu filmy czy grać w różne gry na play'a, które przeznaczone są np. pd 15 czy 18 roku życia. I na ich dzieciach to nie robi żadnego wrażenia, my nie pozwalamy a i tak czasami po zgoła niewinnym Scooby mamy nocne wędrówki do naszego łóżka. Paradoks? Oczywiście tłumaczę sobie to rozbudzoną wieloma lekturami plastyczną wyobraźnią mojego syna.I czekamy, aż dotrzemy do magicznej granicy 12 lat, od której można oglądać chyba większość produkcji ( mówię tu o oznaczeniach wprowadzonych przez naszą TV, bo w amerykańskich produkcjach większość produkcji tego typu jest określana jako bez ograniczeń wiekowych - z czym kompletnie się nie zgadzam po obejrzeniu np. 1-szej części Piratów czy kolejnych coraz mroczniejszych rodem z horrów części "Harry Pottera" ).

I nachodzi mnie też taka refleksja, że filmy wojenne na których wychowało się moje pokolenie - to była jakaś nierealna, łagodna wręcz wersja - "Kapitan Kloss", "Czterej pancerni". O "Wakacjach z duchami" nawet nie wspomnę, bo dla dzisiejszej młodzieży to pewnie dziecinada. Tak jak ostatnio ignorowany przez Szymka  a uwielbiany przeze mnie kanał MINI MINI - bo to przecież dla przedszkolaków. I pominę tu milczeniem, do którego roku życia oglądałam np. "Pszczółkę Maję" i inne bajki :-)

10:06, mamik.net
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 maja 2011
Dla mamy - maciejka!

Jak zwykle okazało się, że mój syn lubi chadzać własnymi drogami. Dziś dzień wszystkich mam - czekam na kolejną  laurkę, a tu zaskoczenie.

Szymek wziął 10 złotych od Taty i szalał z zakupami -niespodziankami, gdy ja wybierałam na targu truskawki i nowalijki. I tym razem dostałam kwiaty do samodzielnego posiania - czyli urokliwą i pachnącą maciejkę i brokuły również do wysiewu, a za resztę najsłodsze lukrowe ciasteczka świata w kolorze przecudnego różu. " Na Twoje ulubione Michałki i Rafaelo nie starczyło" - wyjaśnił dumny ze swoich prezentów syn.  Dzień Matki powinien być zdecydowanie częściej! 

20:53, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 maja 2011
Ach ten Janosch!

Z Janoschem mam duży problem, bo ni jak nie mogę się do niego przekonać. Ilustracje wydają mi się po prostu brzydkie - nie mogę w nich znaleźć nic intrygującego, ciekawego. 

Ale mamy i czytamy, bo Szymek nie zawsze podziela moje poglądy.

Najwcześniej poznaliśmy historię pt. "Tygrysek musi mieć rower" - Szymon zafascynowany był wtedy swoim pierwszym "dużym" terenowym rowerem z prawdziwym licznikiem. Książeczka była więc bardzo aktualna i faktycznie na przykładzie Fircyka Azorka można było porozmawiać o bezpiecznej jeździe i prawidłowym zachowaniu się na ulicy.

Jako druga trafiła do nas "Panama" - również i tu trudno nie docenić walorów edukacyjnych, ale tym razem nie trafiła na listę "Szymkowych przebojów czytelniczych" i powędrowała na górną półkę.

Gdy Szymek dostał w prezencie "Tygryskowe liczebniki" - czy coś w tym stylu, praktycznie do niej nie zajrzał a ja pomyslałam jak smutny bywa los pozycji, które są "odcinaniem kuponów" od sławnej marki.

 

11:20, mamik.net
Link Komentarze (3) »
czwartek, 12 maja 2011
"O krecie, który wiele widział i słyszał"

Bardzo lubię buszować w sieciach "Taniej książki", ale prawdziwe skarby trafiają się tam jednak rzadko. Ostatnio w dziale dziecięcym wyszperałam prawdziwą perełkę " Niebajki" Geert'a De Kockere. z ilustracjami Joahana Devroma wydane przez Naszą Księgarnię.

To krótkie opowiastki o różnych zwierzętach a głównie o ich marzeniach, niespełnionych nadziejach, planach.Wszystkie opowiedziane lapidarnie ale z dużą dawką przewrotnego humoru i jakąś nutką melancholii. To oczywiście w odbiorze dorosłego, bo dla dzieci to są po prostu zabawne historyjki o zwierzakach.

Wszystkie są absolutnie rewelacyjnie, ale Szymka ulubiony to o świni, która marzy o urodzinowym torcie, o tym że nie zje go od razu, ale rzuci się na niego całym ciałem i kilka razy wytarza, tak aby mieć pewność, że nikt inny nie zechce ani kawałka. I tak niecierpliwie czeka na przyjęcie, że zasypia a gdy przychodzą goście, nie chcą jej budzić w urodzinowy poranek i odchodzą zabierając z powrotem prezenty i wymarzony tort.

Ja uwielbiam opowiadanie o krecie ( muszę pożyczyć Sąsiadkom, które wydały wojnę tym małym stworzonkom :-). Kret nie syszał dobrze i nie widział, bo mieszkał cały czas pod ziemią. Ale widział w głowie najpiękniejsze rzeczy na świecie i to, co chiał widzieć. Gdy gospodni chodziła i przeklinała jego kretowiska on uważał, że zachwyca się nimi. Aby się jej odwdzięczyć postanowił przyłożyć się jeszcze bardziej do pracy! A gdy kolejne kopce budował dla niej i slyszał jej odgłosy uznał, że to dowód jej wielkiej miłości - "tak, kret wiele widział i słyszał, choć był przygłuchy i ślepy".

Ale urok i humor tych opowiastek trudno tak naprawdę oddać w paru słowach. A może powinnam napisać raczej o zającu, który słyszał wszystko tylko nie rzeczy straszne, albo lepiej o gęsi, która marzyła, że przefrunie mur i zobaczy inny wspaniały świat, czy o owcy, która tak bardzo, bardzo chiała zostać kozą ( swoją drogą to idealne "edukacyjne opowiadanie" dla dzieci, które chiałby by "zamienić się na życie" - jak mawia Szymek z innymi, którzy mają lepiej ).

Rewelacyjna pozycja, szkoda, że tak mało znana.

 

10:37, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 maja 2011
Czytelnik początkujący

Zaszczepeinie w dziecku miłości do książek praktycznie "od kołyski" nie jest specjalnie trudne - maluchy uwielbiają przytulone do rodziców, dziadków czy opiekunów oglądać i czytać książeczki. Ale przychodzi moment trudny i przełomowy, kiedy trzeba przejść do samodzielnych lektur i tu pojawiają się pierwsze schody...

Najpierw jest radość - demonstracyjne samodzielne "dukanie" i triumfalne ogłaszanie każdej kolejnej przeczytanej strony. Ale okazuje się, że nie czyta się tak szybko jak mama czy tata. Przychodzi zniechęcenie a tu trzeba dokończyć za kilka dni kolejną "pierwszakową lekturkę", a za oknem koledzy urządzają wyścigi rowerowe. Pojawia się problem wyboru. Lektura ląduje w kącie - poczytam wieczorem mamo! - zapewnia Szymek. Ale wieczorem pada ze zmęczenia i oczy się kleją. "Mamo przeczytaj mi dziś jeszcze ty, a ja dokończę jutro" - próbuje negocjować. Okazuje się, że czytanie może być nie tylko przyjemnością, ale dla uczniów jest zwykłym obowiązkiem.

Etap drugi - samodzielny wybór lektur również nie jest prosty. W księgarniach i bibliotekach zafascynowany 7-latek wybiera najchętniej komiksy i książki fantasy, bo mają fajne ilustracje, ale niestety żadne nie nadają się dla "początkującego czytelnika".No z komiksów może nieśmiertelny "Asterix".

Z zazdrością przeglądam angielskie wydania np. DK Readers, które oznaczone są poziomami czytania (np. 1- początkujący, 3- czytający samodzielnie). U nas wydawcy raczej pomijają ten ważny etap - nie skupiają się na ułatwieniu dobru lektur, pewnie w przeświadczeniu, że zrobi to szkoła. No coż, patrząc na listę lektur mam wrażenie, że nie zrobi.

Szukam więc sama - ale ilu rodziców znajdzie czas i ochotę, by się przekopywać przez księgarniane półki pełne podobnych do siebie "disnejowskich książeczek"? Poziom czytelnictwa w naszym kraju świadczy, że nikły procent.

Dlatego z dużą radością prezentuję pierwsze ciekawe serie dla "czytelnika niezaawansowanego":

Serią znaną i godną polecenia są "Moje poczytajki" Naszej Księgarni - kolorowe ilustracje, duże litery i ciekawe niezbyt długie teksty.Klasyka ale i nowi autorzy np. Małgorzata Strzałkowska czy Jolanta Sztuczyńska. Szkoda tylko, że nie przybywa od jakiegoś czasu nowych pozycji w tej serii.

Drugim wydawnictwem jest Egmont z dwoma fajnymi seriami o małym Indianinie Nitou i Piracie Ptysiu.

A nasze ostatnie odkrycie to seria "Już czytam" wydawnictwa BookHouse i zabawne historyjki autorstwa Agnieszki Stelmaszyk.

No i oczywiście nasza ulubiona seria Zakamarków "Biuro dektywistyczne Lassego i Mai" ( ale ze względu na objętość to już poziom dla bardziej zaaansowanych czytelników.

13:10, mamik.net
Link Dodaj komentarz »