Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
sobota, 09 kwietnia 2011
Generał Ciupinek

Ciupinka kupiliśmy, po przeczytaniu rekomendacji na innych zaprzyjaźnionych blogach i znów zakup okazał się strzałem w 10-tkę. ( Myślę, że wydawnictwa powinny przestać wydawać pieniądze i czas na reklamę w "popularnych czasopisamach" a zacząć na poważnie współpracować z niektórymi blogerami, bo rekomendacja "Mamy Adama" czasami może być bardziej znacząca niż recenzje specjalistów ). Ale do rzeczy ...

Szymek zachwycony lekturą stwierdził, że te stare książki ( no tak czasów bez telewizora nawet ja-Mama nie pamięta ) są dużo fajniejsze niż te najwowsze! Na czym polega ta magia?

Myślę, że przede wszystkim na tym, że dzieci we wcześniejszych latach po pierwsze miały więcej swobody, a po drugie były w pewnym sensie uczestnikami życia dorosłych ( tu tkwi pewien paradoks, bo jednocześnie nie powinny były odzywać się nie pytane, na imprezy dorosłych wstęp miały ograniczony do "rodzinnych występów" ).

Zacznę może właśnie od tego parodoksu, bo wyraźna granica między tym co dziecięce, a tym co dorosłe, nobilitowała każdy "kolejny etap dziecięcego wtajemniczenia" - samodzielna wyprawa do sklepu, pierwszy podarowny niebezpieczny - scyzoryk, rozpalenie ogniska, opieka młodszym rodzeństwem itp. Oczywiście wiem, że i dziś dzieci przechodzą ten swój "pierwszy raz", ale mam dziwne poczucie, że zbyt późno w stosunku do ich możliwości, oczekiwań i marzeń. I nie zastąpi tego dreszczyku emocji wspólna kolacja czy obiad z rodziną i poważne rozmowy. No i poczucie swobody - teraz nasze dzieci są zawsze pod czujnym okiem rodziców, nauczycieli, dorosłych. Miasto to nie jest przyjazna przestrzeń, gdzie można dziecko puścić samopas. Te obawy nakręcają media, które co jakiś czas donoszą o jakiś dramatycznych wydarzeniach z udziałem dzieci i sensowne statystyki nie są w stanie uspokoić rodziców ( wiem to sama z własnej obserwacji ! ).

Więc samodzielne wyprawy w ruiny browaru i do lochów mogą rozbudzać wyobraźnię nie tylko dzieci, ale i współczesnych rodziców. Rywalizacja między "bandami" chyba też już zanika ( ku radości rodziców, że nic złego się nie stanie ). Dziadkowie - Patatajko zbyt daleko, aby karmić wnuki fantastycznymi, przydługimi opowieściami inspirującymi ich działania i wybory życiowe. A i hasło "wojna" wywołuje tylko irytację u dorosłych i propozycję, aby dzieci znalazły sobie lepszą zabawę. No i te cudowne czasy bez telewizora, który zabija nudę i działa jak elektroniczna niania ale chyba też zbyt często zabija kreatywność naszych dzieci.

I wtedyzastanawiam się czy to przypadek, że później te dzieciaki nadrabiają "zaległości" zamykając się w swoich pokojach przed komputerami i toczą krwawą walkę z całym światem?

 

13:06, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 kwietnia 2011
Ma ADHD czy nie?

Pewnie wielu rodziców boryka się z taką refleksją, część ma dzieci u których zdiagnozowano to "zaburzenie". Należę do rodziców, którym nauczyciele zasugerowali przebadanie dziecka pod tym kątem.Jednak 2 wizyty nie potwierdziły tego rodzaju "objawów", lecz problem nadmiaru energii w szkole pozostał. Bo szkoły zazwyczaj diagnoza ADHD dotyczy, w domach rodzice jakoś sobie radzą z tymi "problematycznymi dziećmi".

Przeszukując literaturę popularnonaukową natrafiłam na świetną pozycję, która do reszty rozwiała moje wątpliwośći co do ADHD. Ja jestem dumna, że mój syn jest pełen pomysłów, żywiołowy, energiczny. Oczywiście niesie to ze sobą wiele też trudnych i konfliktowych sytuacji szczególnie w szkole.I tu muszę przyznać, że książa dr Lary HONOS-Webb "Dziecko z ADHD" przełamuje pewne schematyczne podejście do tych "trudnych dzieci z ADHD" a ja myślę, że do dzieci w ogóle.

Przede wszystkim uzmysławia rodzicom, że warto na problematyczne objawy spojrzeć z innej strony i spróbować przekuć je w mocne strony dziecka. Wiem, że może zabrzmieć to trochę naiwnie, ale myślę, że dla rodziców wyczerpanych częstymi problemami, może to być swego rodzaju "deska ratunku".

Dr Lara Honos-Webb ( zresztą specjalistka kliniczna ) stwierdza, że szczególnie szkoła i wczesny etap edukacji nie sprzyja takim dzieciom, gdzie wymaga sie przede wszystkim skupenia i odtwórczego powtarzania. Dzieci z ADHD natomiast mają przede wszystkim rozwinięty "dar kreatywności" - szukają nieszablonowych rozwiązań, spoglądają na sprawy pod innym kątem. " Dobra wiadomość jest taka, że jeśli dziecko wyjdzie bez szwanku ze starcia ze szkołą, uda mu się znaleźć w życiu niszę, która w pełni doceni jego ogromną ciekawość, twórcze podejście i umiejętność nowatorskiego rozwiązywania problemów" - pisze autorka.

Ich kłopotliwa impulsywność to wg. autorki odwaga do robienia rzeczy śmiałych i oryginalnych. Często za ich porażkami stoją dobre intencje, bo są bardzo wrażliwe szczególnie na sytuacje niedopowiedziane, kłamliwe. To co dorośli biorą np. za przejaw arogancji może być po prostu poszukiwaniem samodzielności przez dziecko.

Słynny "deficyt uwagi" można też odczytać prosto - jako kompletny brak zainteresowania np. nudną lekcją. Proste? Przedefiniowanie problemu pewnie tak, ale już praca z dzieckiem, które "nie chce się uczyć, jest zapominalskie, łatwo wpada w konflikty, jest agresywne, nie może usiedzieć spokojnie" nie należy do rzeczy prostych ani dla nauczycieli ani dla rodziców.

Autorka nie ogranicza się jednak do stwierdzania faktów, ale proponuje różne ćwiczenia, przykładowe rozmowy i zabawy z dzieckiem, które pomogą mu zapanować nad niekontrolowanym wybuchem emocji i rozwijaniem twórczego podejścia do problemów. My zaczęliśmy np. stosować grę "bingo" do pracy na sobą - bo Szymek nie raz skarżył się, że tak trudno jest wysiedzić grzecznie na lekcji i czekać cierpliwie, aż Pani w końcu go zapyta lub zrobić dobry uczynek " bo złe robią się szybko i same". Ale i w tym przypadku należy uzbroić się stoicki spokój, bo rodzina i znajomi z pewnością będą komentować, że "nagradzanie za proste i naturalne rzeczy nie jest zbyt wychowawcze" .

Warto uzmysłowić sobie jak trudno jest tym dzieciom, gdy czują, że ze względu na swoje cechy charakteru ( na który przecież nie mają wpływu ), są nieakceptowane przez nauczycieli, często przez kolegów, innych dorosłych czy czasami nawet przez członków rodziny. Jaką mają długą drogę do pokonania, aby zaakceptowali ich inni i oni sami siebie. Muszą być silniejsze, aby walczyć ze swoimi ograniczeniami, już od najmłodszych lat mierzyć się z przeciwnościami. Ale mam nadzieję, że ich żywioława energia zaprocentuje w dorosłym życiu, gdy będą śmiało realizować swoje marzenia ( jak wiele słannych osób przed nimi ).

Pod pewnymi względami ta książka była dla mnie rewolucyjna, bo autorka np. przestrzega rodziców np. przed zbyt dużym zaufaniem autorytetom, bo i one mogą się mylić, mówi wprost o przestarzałym systemie edukacyjnym i stawia rodziców w roli "orędowników" dzieci. To fakt - świat przez ostatnie 100 lat zmienił się nie do poznania a system szkolnictwa ( do którego najczęściej odwołuje się autorka, bo tu dzieci z ADHD mają największe problemy ) mimo lekcji informatyki chyba nie potrafi na te wyzwania odpowiedzieć.

Nie nawołuję do odrzecenia przestarzałego systemu oświaty, choć faktycznie reformy powinny być bardziej głębokie niż przesuwanie dzieci z przedszkola do szkoły.

A dla sfrustrowanych rodziców, których dzieci są "żywym srebrem" jeszcze jeden cytat:

"Ścisła kontrola zachowania w klasie ma ułatwić opanowanie zbyt dużej grupy dzieci. Twojemu dziecku posłuży najlepiej, gdy nauczysz je samodzielnie myśleć i ufać swoim wewnętrznym przekonaniom. Sukces w prawdziwym świecie zależy bardziej od umiejętności samodzielnego myślenia niż od umiejętności siedzenia spokojnie i zapamiętywania faktów".

12:04, mamik.net
Link Komentarze (5) »