Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
środa, 28 kwietnia 2010
Przewodniki dla dzieci

Sezon wycieczkowy rozpoczął się na dobre. Grupy szkolne wędrują do Krakowa, Warszawy i innych znanych i uroczych zakątków Polski.

My rodzinnie też rozpoczęliśmy nasze wędrówki - wizytą w Kopalni Soli w Wieliczce. Obejrzeliśmy naprawdę już wiele muzeów na świecie, ale Wieliczka to coś wyjątkowego. Piękne sale i rzeźby, "słone oczka wodne" w oprawie światła i muzyki robią wrażenie zarówno na dużych jak i małych turystach.

Po wyjściu obowiązkowe zakupy: figurki z soli i przedwodnik. Do baśniowej Solilandii zaprowadzi dzieci skrzat Halis. A ja zaraz zaczęłam zastanawiać się nad innymi przewodnikami dla dzieci.

Coś w tym temacie ostatnio się poprawiło, ale rewelacji jeszcze nie ma. Najciekawsze przewodniki po Polsce pisze moim zdaniem Eliza Piotrowska. "Książeczka-Wycieczka po miastach i miasteczkach" i  "Warszawa" są napisane z humorem, bez zbędnych wiadomości za to z ciekawymi pomysłami na spacer z dzieckiem ( np. Muzeum Kolejnctwa, Ewolucji czy Techniki ). Niestety nie opisała jeszcze naszego Krakowa - a bardzo żałujemy i mamy nadzieję, że się doczekamy. Tym bardziej, że ostatnio ukazał się jej przewodnik po sanktuariach w Polsce!

W wycieczkach po Krakowie pomocny jest przewodnik Mariusza Wollnego - dużo tu legend, opisów uwzględniających nawet najdrobniejsze szczegóły zabytkowych budowli, ale przez to wydaje mi się lekturą dla starszych dzieci ( 10+ ).

Wrocław natomiast zwiedzaliśmy z pięknie graficznie wydanymi "Legendami wrocławskimi" ( 2 częśi: o Ostrowie Tumskim i Starym Mieście ) i obowiązkową "Krasnoludkową Mapą".

Milego zwiedzania!

 

18:02, mamik.net
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 kwietnia 2010
Mania Mniamania

Jednym z problemów spędzającym często sen z powiek rodziców jest jedzenie ich pociech. A to alergie, a to nie chcą jeść pożywnych potraw tylko codziennie potrafią domagać się ich ulubionych naleśników. W ostatniej "Gadze" jest nawet specjalny dodatek "Gaga Papu".

Wydawało mi się, że te problemy mam za sobą - dzięki zresztą przytomnej interwencji Babci zachowywałam stoicki spokój, gdy Szymek nie chciał jeść np. nic czerwonego, tylko wszystko zielone. Był etap ukochanych ( nie do końca zdrowych ) parówek, który minął bezpowrotnie, naleśników czy innych dziecięcych pyszności. Nie wzruszał mnie kilkudniowy brak apetytu, jak i później napady objadania się. Nie przemycam szpinaku, który uwielbiam, bo wydaje mi się ( i chyba to nawet pamiętam z własnego dzieciństwa), że smak to coś co się rozwija, co ewoluuje z biegiem czasu. A efekty? Zrównoważone - bez rewelacji, ale gdy pewnego dnia podałam mu drugie danie bez surówki ( bo była tylko czerwona w domu ) zapytał z wyrzutem - Mamo, a gdzie to trzecie ? :)

Szanuję więc jego gusta, ale nie ulegam im nadmiernie i nie martwię się, gdy nie zje zapiekanki warzywnej.

Ale i mnie nie ominęła frustracja związana z objadaniem się - a rzecz dotyczy słynnych sklepików szkolnych. Na zakończenie tygodnia dostaje 2 zł. i udaje się na zakupy i oczywiście kupuje słodycze a nie owoce. Ten jeden dzień jestem w stanie przeżyć, ale dzieci przynoszą pieniądze częściej niż raz w tygodniu, poza tym oprócz śniadań przynoszą słodycze i też się nimi dzielą. Na placach zabaw starsze dzieci obowiązkowo z nieodłączną paczką chipsów. I większość rodziców nie widzi w tym nic złego!

Wydzielane chipsy stały się synonimem czegoś cudownego, takim rodzajem owocu zakazanego ( choć, aby nie popadać w przesadę kupuję je czasami ). Gdy więc Szymek dostał 10 zł. i poprosiłam go, aby kupił mi w naszym sklepiku chleb - wyszedł w jednej ręce z małym chlebkiem i w drugiej z całą reklamówką chipsów. Ale minę miał tak szczęśliwą, jak chyba jeszcze nigdy w życiu, więc obeszło się bez bury i skończyło na zarekwirowaniu "niebezpicznego nabytku".

A w domu zaczęliśmy znów czytać "Lenia" Agaty Muszalskiej, który w dowcipny sposób opisuje skutki "żywieniowego lenistwa". Ku przestrodze !

 

"Ta książka jest dla dzieci,

co jedzą dużo śmieci.

I mam, co mają dreszcze,

bo ciągle słyszą: Jeszcze!"

 

12:04, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Trudne rozmowy

Są rzeczy na tym świecie, których nie potrafią zrozumieć nie tylko dzieci. Można próbować wyjaśniać, ale tak trudno znaleźć odpowiednie słowa...

14:46, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 kwietnia 2010
Czytam sam!

Zapowiada się dłuższa przerwa w lekturach, bo Szymek ambitnie czyta sam swoją pierwszą książkę. Zajmuje to duuużo czasu, ale jest też zapał, więc muszę to wykorzystać :)

Na tę pierwszą lekturę wybrałam nowość wydaną przez Egmont o sympatycznym małym Indianinie Nitou autorstwa Marca Cantina z ilustracjami Sebastiana Pelona.

Dużo "obrazków", tekst pisany dużą czcionką i tylko ( aż 40 stron ! ), całość prosta i przejrzysta - zachęca do czytania. I tylko jedno zastrzeżenie, jeśli miała być to lektura do samodzielnego czytania przez dzieci, to trochę za trudne słownictwo.

Dla małych czytelników zaczynająych swoją przygodę z literaturą jakoś mało jest ciekawych i zachęcających pozycji. A może się mylę? Ja zgromadziłam "Moje poczytajki" z Naszej Księgarni. Ale nic innego oprócz lektur, nie wpadło mi w ręce więc chętnie usłyszę podpowiedzi innych mam ( i tatusiów oczywiście też ).

14:43, mamik.net
Link Komentarze (1) »