Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
wtorek, 30 marca 2010
Wiosenne porządki Mamy Mu

Jeśli zapracowane mamy mają już dość wiosennych porządków, mycia okien i pucowania podłóg, proponuję w ramach relaksu wspólnie z dziećmi ( niezależnie od wieku ) przeczytanie książki pt. "Mama Mu sprząta".

Ta sympatyczna krowa postanawia zabrać się za wiosenne porządki, w czym dzielnie jej pomaga ( czytaj przeszkadza)  wierny towarzysz Pan Wrona. Pan Wrona czywiście uważa się za eksperta w tej dziedzinie, a jego pomysły są baardzo kreatywne! Nam najbardziej podoba się sposób na 5 sekund ( czyli wyłączenie światła i problem z głowy ), ale inne są równie zabawne.

Dla mam wiecznie niezadowolonych z bałaganu w pokoju dzieci lub ich słabego przykładania się do obowiązków ( czyli dla mnie przede wszystkim! ) cytat:

"-Patrzysz tylko na to, czego nie zrobiłam-powiedziała Mama Mu- Popatrz na to, co zrobiłam. Narwałam kwiatów, wyczyściłam okno, poodkurzałam. Nie zdarza się to każdej krowie."

Taak, z tymi porządkami zawsze jest jakiś kłopot. Ja chcę wprowadzać obowiązki stopniowo ( a więc sprzątanie zabawek przed snem, wycieranie kurzów, składanie ubrań ). A tu okazuje się, że syn chętnie pomaga, ale raczej w "grubszych sprawach" - odkurzanie i zamiatanie, mycie mopem podłóg czy pryskanie i rozmazywanie szyb! I co tu robić? Zniechęcać, bo po takiej pomocy mam oczywiście dwa razy więcej roboty? A może pozwolić, a podczas świąt nie zapalać światła :) ?

Wydawnictwo Zakamarki wydało jeszcze 4 inne pozycje z Mamą Mu, ale chyba nazabawniejsze są dwa: "Mama Mu na huśtawce" i "Mama Mu sprząta" autorstwa Jujja Wieslander i Tomasa Wieslander. Wiem, że wiele osób odkłada te książki ze względu na zbyt dosłownie namalowaną krowę, ale to wielka szkoda, bo ilustracje Svena Nordqvista są rewelacyjne  i nie mniej ważne niż sam tekst. A swoją drogą, jak daleko odeszliśmy od naturalnych zwierząt i jak szybko przestawiliśmy się na disneyowską wersję "misiów w kubraczku i kangurzyc z fartuszkiem".

09:21, mamik.net
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 marca 2010
Pasje sportowe

Wróciliśmy z nart. Szymek zaskoczył nas swoimi umiejętnościami i wytrzymałością. Dzielnie towarzyszył nam na wszystkich trasach. Byłam zachwycona ofertą dla dzieci, jaką przygotowano w tym rejonie Alp - mnóstwo slalomów, skoczni z zachecającą oprawą graficzną ( slalom między orzeszkami, wjazd do serowych dziurek itp. ). Dla dzieci jest też wydana specjalna mapka z zaznaczonymi atrakcjami dla nich, którą Szymek wnikliwie studiował podczas przerw. Drugą fajną rzeczą były tablice przyrodnicze z opisanymi zwierzętami, które występują w tym rejonie - zawsze w trzech językach: włoskim, niemieckim i angielskim. Mieliśmy więc dodatkowo lekcje angielskiego i przyrody:)

A po powrocie wyciągnął z garażu rower i piłkę oczywiście. Czyli sezon letni uważamy za rozpoczęty!

Przez zimę namiastką ukochanej piłki nożnej była nowa książka wydana przez Firmę Księgarską Olesiejuk " Wielki mecz" z zabawnymi drużynami F.C Kły kontra K.S. Koty i rozkładanym mini boiskiem. Ale nie ma to jak prawdziwa zieleń murawy a na nogach korki ( ponoć, bo mama tych pasji nie rozumie za bardzo, ale kibicuje zawsze i nawet zryty trawnik zaczęła traktować jako naturalny zabieg napowietrzania )!

10:50, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 marca 2010
Mały krawiec

W moim "małym macho" odedzwała się dusza artystyczna, a dokładnie rzecz ujmując krawiecka. Szył skarpetę, dwa kawałki materiału. Rozwijając kolejną ( pewnie przejściową ) pasję kupiłam zestaw do szycia dla dzieci z bezpieczną plastikową igłą. I wczoraj szył, szył i szył ( a może raczej dziergał ) i uszył Słonika - Pacynkę.

Ale niestety mój sklep internetowy Tiimarii został zamknięty, może ktoś podrzuci mi adresy, gdzie można jeszcze kupić takie zestawy do szycia dla dzieci.

11:15, mamik.net
Link Komentarze (4) »
wtorek, 09 marca 2010
Pozwólmy chłopcom być chłopcami!

Dwa ostatnie wydarzenia szkolne zmuszają mnie do kolejnych refleksji na temat niezrozumienia świata chłopców we współczesnej szkole.

Obrazek pierwszy. Szymek informuje mnie, że będzie w szkole bal karnawałowy, ale on nie idzie i koniec kropki ( jak mówi ). Okazało się, że Pani poprosiła by chłopcy przebrali się w stroje, które nie są symbolami przemocy i nie kojarzą się z nią ani nie wzbudzają niepokoju i strachu ( chodziło o kościotrupy, czaszki itp. ). A Szymek już jesienią dostał strój Lorda Vadera i był z niego niezwykle dumny. No to za kogo mam się przebrać Mamo - za szeryfa nie bo ma broń, Spiderman, Batman nie bo walczy, Policjant, Żołnierz też odpadają! - mówił rozgoryczony. Chciałam pytać i wyjaśniać u Pani, ale był tak rozczarowany, że nie chiał słyszeć nic o balu karnawałowym i nie poszedł na niego. A dla mnie było to smutne, że Pani w ogóle nie rozumie chłopięcych marzeń o byciu superbohaterem.

Obrazek drugi. Pani poprosiła mnie o rozmowę ( i inne mamy też ) zatroskana, czy nie niepokoi mnie zaiteresowanie mojego syna wojną, żołnierzami, bitwami. Co to za pytanie, czy mamy dziewczynek pyta się o to, czy widzą coś niebezpiecznego w nadmiernym otaczaniu się lalkami ( na Boga nie redukujmy przyszłych kobiet do roli matek! mogłabym rzec )? Nie, nie widzę w ani jednej ani drugiej sytuacji niczego nienaturalnego - to pewien etap rozwoju, potrzebny jak każdy inny. Mój Synek interesuje się historią, bo książki historyczne są u nas na każdej półce, bo takie są nasze zainteresowania i tradycje rodzinne, bo odwiedzamy muzea itp., itd.

Obrazek trzeci. Pani poprosiła, aby chłopcy nie nosili koszulek wojskowych i z nadrukami o przemocy ( chodzi o bohaterów typu Spiderman itp. ) . I w tym wypadku nie chodzi o to, że innych dzieci nie stać na koszulki o takiej tematyce, tylko o "spacyfikowanie chłopięcych zainteresowań. A czy komuś przyjdzie do głowy, żeby zakazać ubierać dziewczynki w tandetny róż, bo... ( tu odsyłam do artykułu z ostatnich "Wysokich Obcasów" ).

Jestem tymi sytuacjami przygnębiona, bo szkoła zaczyna jawić się mojemu Synowi, jako miejsce zakazów ( niestety często absurdalnych ) i tłumiących naturalne zainteresownia większości chłopców. Pytałam czy to, że chce się bawić w wojnę, strzela z palców, lub maluje bitwy i żołnierzy przejawia się jakoś w agresywnym zachowaniu w stosunku do kolegów i koleżanek - okazuje się, że nie, więc co może niepokoić?

Znów zaczęłam czytać książkę "Kryzys małego macho", którą napisał Allan Guggenbuhl. I zdaje mi się, że powinna to być lektura obowiązkowa dla wszystkich nauczycieli:

"Ich zabawy wojenne stanowią próbę symbolicznego potraktowania tematu. Np.w grze komuterowej chłopcy zbliżają się do kwestii przemocy wirtualnie, a nie konkretnie. Nie chcą odreagowywać swojej agresji w sposób brutalny, lecz wybierają ciekawszą drogę fikcji. To samo dotyczy broni zabawkowej, nie można jej stawiać na równi z prawdziwą. (...)Nieświadomie szukają odniesienia do tych tematów oraz możliwości udaremnienia agresji. Gdy szkoła nie wyjdzie naprzeciw entuzjazmowi chłopców wobec przemocy, istnieje niebezpiczeństwo, że temat "przeleży" i będzie jeszcze bardziej zajmujący"

To tylko jedna z palących kwestii niezrozumienia chłopców przez współczesne środowisko szkolne. W tej książce znajdziemy wiele cennych uwag  i propozycji zwartych na końcu, jak to zmienić:

1. Piłka nożna, samochody, komutery, walka - zainteresowania chłopców również mogą stanowić element wychowania!

2. Inny sposób komunikacji niż z dziewczynkami ( petraktacje zamiast przemówień, rozkazy zamiast próśb )

3. Rywalizacja, debaty i honor jako zachęta dla chłopców.

4. Przechwałki jako potencjał - kreatywne wykorzystanie ich chęci imponowania.

5. Rzeczy straszne i wyzwania egystencjalne również wiążą się ze szkołą i wychowaniem.

Ucieczka od trudnych tematów wydaje mi się, że niczego nie rozwiąże. A nie akceptowanie  tych naturalnych potrzeb chłopców może tylko doprowadzić do tego, że wyrośnie nam sfrustrowane pokolenie.

10:39, mamik.net
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 marca 2010
Pomoc dla Haiti

W piątek Szymek poinformował mnie, ile jego szkoła zebrała pieniędzy dla poszkodowanych na Haiti. I wtedy przypomniała mi się nasza pierwsza trudna "społecznikowska rozmowa" z naszym synem.

Po tragicznym trzęsieniu ziemi na Haiti nie tylko media, ale i szkoły zaangażowały się zbiórkę funduszy na pomoc ofiarom. No i Szymek się bardzo zaangażował:

- Mamo, potrzebuję na jutro 1 000 zł. na pomoc dla Haiti! Musimy iść do banku!

- Tysiąc złotych to bardzo dużo pieniędzy! Dam Ci, ale mniejszą kwotę.

- Mniejszą! Mamo ty jesteś niepoważna, co dasz mi 2 albo 5 złoty? I jak myślisz, czy oni wybudują sobie za 2 zł dom, kupią lekarstwa albo meble?To nie starczy nawet na zabawkę!

Tu nastąpił mój przydługi wykład na temat zasady wpólnej pomocy dla innych ( złota zasada: grosz do grosza itp. ) ale nie przekonałam Syna.

- Jak jesteście tacy skąpi, to oddam im zawartość mojej skarbonki!

Cóż za szlachetny odruch serca, ok. to jego pieniądze!

Ale następnego dnia wizja opróżnienia skarbonki okazała się zbyt trudna, więc zgodził się na kompromis - rodzice dadzą część kwoty a on drugą. Pierwsza lekcja pomocy innym za nami :)

 

11:15, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 marca 2010
Kolejny audiobook.

Pisałam już wcześniej, że do audiobooków podchodzę z rezerwą, jestem wychowana na słowie drukowanym, ale chyba czas zmienić upodobania. Kolejny nabytek to na cd to Melania Kapelusz i "Kinga i co z niej wyrośnie" . I od kilku dni Szymek słucha na okrągło.

Do książki ( podobnie jak do audiobooków :) ) podchodziłam już kilka razy, ale zawsze odkładałam na półkę. Promocja -25% pozwoliła mi na odrobinę ryzyka ( proszę się nie obawiać, to nie jest kryptoreklama księgarni Matras). I okazało się strzałem w 10-tkę. Idealna lektura dla każdego łobuziaka rozpoczynającego szkołę.

22:34, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 marca 2010
Chopin dla dzieci

Wczoraj wieczorem Szymek zaskoczył nas, że chce posłuchać koncertu transmitowanego przez TVP z okazji inauguracji Roku Chopina w Polsce. Oczywiście byłam zadowolona, ale miałam też wrażenie, że po prostu przeciąga, żeby nie iść jeszcze spać :) Tak więc już w piżamce przytulony słuchał, aż w końcu błogo zasnął. To taki miły obrazek, który pewnie zapadnie mi w pamięć na długo...

Kilka więc słów o edukacji muzycznej. Przyznam się, że nie należymy do rodziców posyłających dzieci na zajęcia z pianina czy na skrzypce. Ale postanowiłam sama zadbać o minimum edukacji muzycznej i puszczam mu czasami muzykę z płyt ( nie koniecznie dla dzieci - np. Mozarta dla dzieci nie znosił organicznie! ).Ulubionym kompozytorem został Vivaldi, zwany przez Szymnka Vivaldowskim. Na próbę kupiłam książkę z płytą "Chopin oczami dzieci" i okazała się świetnym pomysłem. W prosty i ciekawy sposób opowiada o kompozytorze i jego życiu a muzyczna ilustracja nagrana na cd jest świetnym dopełnieniem. Muszę więc skorzystać z promocji w Matrasie ( -25% na wszystkie tytuły) i dokupić innych wydanych kompozytorów ( może też się spodobają !).

Ale żeby nie było, że to jakieś snobistyczne wywody, to dodam, że i tak ukochaną najbardziej muzyką jest obecnie rock i zespół Red Hot Chili Peppers! I jeśli pytamy, czy chiałby uczyć się grać na jakimś instrumencie, to niezmiennie odpowiada że tak - na gitarze i perkusji! Ale do tego mama jeszcze nie dojrzała. Potrzebuję więcej czasu na zastanowienie!

13:00, mamik.net
Link Dodaj komentarz »