Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
czwartek, 24 grudnia 2009
Na kłopoty Lotta.

To kolejna z naszych ulubionych lektur świątecznych. Najpierw poznaliśmy "Lottę z ulicy Awanturników" i mimo że Szymek początkowo nie chciał czytać o przygodach dziewczynki, to szybko przekonał się, że z tą dziewczynką warto się zaprzyjaźnić. Charakterek Lotty jakoś bardzo mu przypadł do gustu, czyżby pierwsze literackie pokrewieństwo dusz?

"Pewnie że Lotta umie prawie wszystko" to opowieść o kłopotach przedświątecznych. Lotta umie prawie wszystko, ale z wyjątkiem jazdy slalomem na nartach, więc gdy zaczyna się szkolić, wpada w poważne kłopoty - przez moment istnieje nawet podejrzenie, że jej ukochanego Niśka połknęła i przemieliła śmieciarka. Ale czasami zdarzają się cuda i okazuje się, że Nisiek jest cały i nienaruszony. Ale to nie koniec kłopotów, bo w całym mieście nie ma choinek i może się okazać, że będą to pierwsze święta bez choinki. A ponieważ szczególnie przed świętami cuda się zdarzają, a Lotta umie prawie wszystko, więc i z tym problemem poradzi sobie :)

00:05, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 grudnia 2009
Zima w Bullerbyn i w Krakowie.

Zawitała do nas mrożna i śnieżna zima. I mimo niskich temperatur jakoś tak cieplej zrobiło się na sercu. W końcu widać, że święta tuż, tuż. Własnoręcznie zrobione kartki wysłane, choć mama nie tak wyobrażała sobie zdolności plastyczne syna i była nieco zaskoczona ich ostatecznym kształtem :) Ale liczą się chęci, a rodzina i tak zawsze zachwyca się twórczością Szymka.

Ambitny plan robienia ozdób choinkowych zakończył się jednak mniej pomyślnie i zdecydowałam przechować dla potomności w zamkniętym pudle te awangardowe ozdoby.

Podszkoliliśmy się za to w kwestii wypieku pierniczków, bo przepis ze strony Dorotus udał się znakomicie i piękne pierniczki kruszeją w puszkach. Ale tu przydałby się jakiś zdolny młody detektyw, bo znikają w tajemniczych okolicznościach :)

Zaczęliśmy też nasze świąteczne lektury i na początek Szymek wybrał ( a w zasadzie wylosował sobie na zasadzie wyliczanek, bo miał problemy z podjęciem decyzji ) "Boże Narodzenie w Bullerbyn" Astrid Lindgren. A ja czytając tą opowieść cieszyłam się, że mimo upływu lat tradycja Świąt Bożego Narodzenia na szczęście nie zmienia się tak szybko.

Po przeczytaniu jeszcze wspólnie oglądaliśmy piekne kolorowe ilustracje Ilon Wikland i musiałam opowiadać Szymkowi, jak wyglądały święta, gdy ja byłam dzieckiem i wtedy poczyłam się jak z innej epoki - epoki, kiedy święta wryły się w pamięć mojego pokolenia zapachem niedostępnych pomarańczy i bajek Disneya puszczanych wtedy w naszej TV! Brzmi to dla mojego syna zupełnie niewiarygodnie :)

A nasz dom i sąsiednie wyglądają zupełnie jak na tej ilustracji ( no może o konia i sanie byłoby trudniej i snopki zboża dla ptaszków ).

 

22:03, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 grudnia 2009
Chcę brata albo psa! To może łosia...

To żądanie powraca co jakiś czas. No cóż, nie wszystkie marzenia można spełnić...

Jednak gdy pojawia się u nas ta kwestia sięgamy sobie po Nusię. Nusia też chce mieć rodzeństwo, "adoptuje" więc na braci łosie. Jednak bracia zachowują się bardzo, ale to bardzo dziwnie - i problem nie polega na tym, że to zwierzaki. Nie, oni zachowują się jak banda najprawdziwszych małych łobuziaków :) Trochę mi to przypomina odwiedziny zaprzyjaźnionych kolegów Szymka.

Więc malowanie szybko ich nudzi, zabawa w zoo staje się pretekstem do popisu zręczności w rzucaniu zwierzątkami, póżniej budują szałas a gdy to ich znudzi lądują przed telewizorem z ( o zgrozo! ) popcornem. Gdy Nusia protestuje zaczynają się skoki, wygłupy i ogólne niekontrolowane szaleństwo. Nusia ma dość, nie tak wyobrażała sobie rodzeństwo. Dochodzi do wniosku, że tak jak było - czyli bez rodzeństwa też może być fajne i ma to swój urok. Tyle w skrócie historyjka, ale w tej książce bardzo ważny jest język - powiedzonka naśladujące mowę dzieci i komizm wypływający prawie z każdej sytuacji. My zaśmiewamy się zawsze do łez i czytamy kilka razy np. scenę "z lądującym Sidermanem". Dopełniem są ilustracje wiernie odtwarzające fabułę.

Polecamy więc - "Nusia i bracia łosie" Pija Lindenbaum na rozweselenie i na trudne rozmowy o braku rodzeństwa.

10:40, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 grudnia 2009
Mikołaj w Operze

W tym roku na spotkanie z Mikołajem udaliśmy się trochę nietypowo do opery na spektakl pt. Pan Marimba. Libretto do niego napisała Agnieszka Osiecka a muzykę skomponowała Marta Ptaszyńska.

To historia rodzeństwa, które udaje się z doktorem Marimbą na poszukiwania Zaczarowanej Piosenki, którą porwało Szare Ptaszysko. Wędrują po różnych krajach, dzięki czemu poznajemy muzykę i przedmioty charakterystyczne dla danej kultury. Szymek już przed przedstawieniem rozpoznał, że odwiedzimy Afrykę, Meksyk i Japonię. Bardzo ciekawy pomysł na oswajanie i przybliżenie dzieciom innych kultur. Najbardziej podobała nam się wizyta w Afryce i Chinach i oczywiście muzyczna inscenizacja burzy i porwania przez Szare Ptaszysko Piosenki.

Z okazji Mikołaja przygotowano też wiele atrakcji dla dzieci: kącik zabaw ( gry planszowe, nauka języka angielskiego ), losowanie nagrody, malowanie buziek a każdy mały widz wyszedł z drobnymi prezentami.

Dla nas okazało się to wyjscie kolejną super okazją do powiększenia domowej biblioteczki Szymka o kilka pozycji z wydawnictwa Ezop w niewiarygodnie niskich cenach :) Będziemy częściej tam zaglądać!

 

16:30, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 grudnia 2009
Rozważania o św. Mikołaju

List do Mikołaja napisany już kilka dni temu - pewnie już doszedł :)

Nowością jest przejście z pisma obrazkowego na literowe - choć wygląda to trochę "kulfoniasto" i wymagało od Szymka prawie całodziennej pracy. Na moje sugestie, że mógłby popracować nad formą graficzną listu stwierdził praktycznie, że Mikołaj i tak nie ma czasu na przyglądanie się każdemu listowi, bo ma pełne ręce roboty.

Z każdym dniem narasta oczekiwanie na ten ważny dzień. Dziś Szymek zaproponował, aby upiec pierniczki dla Mikołaja, lub zostawić mu jakieś inne smakołyki. Wzruszył mnie ta troską, ale zaczęłam dopytywać o motywy - może chce go przekupić? Nie, to takie podziękowanie, bo przecież Mikołaj będzie miał tak dużo pracy - wyjaśnił mi. Ale wtedy do głowy Szymka przyszła inna sprytna myśl, żeby ustawić kamerę, to może Mikołaj zostanie nagrany :)

Wypytałam też go, który z tych Mikołajów jest prawdziwy - w szkole czy przedszkolu, w sklepach czy na ulicach, gdy rozdaje ulotki, cukierki i baloniki. Odpowiedź jest dziecinnie prosta, ci są tylko przebrani - w przedszkolu był to np. pan od angielskiego, ten prawdziwy przychodzi ukradkiem do naszego domu i wsuwa prezenty pod poduszkę!

20:57, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 grudnia 2009
Opowieści z księgi dżungli.

Byliśmy na spektaklu w naszym ulubionym teatrze Groteska. Było jak zwykle wszystko na dobrym wysokim poziomie - gra aktorów, muzyka, dekoracje, ale zabrakło mi w tym przedstawieniu jakieś "iskry", która rozpaliłaby serca małych i starszych widzów. Może to dlatego, że spektakl jest grany już od dłuższego czasu. Tym razem nie było zachwytów Szymka w stylu, "Mamo kocham teatr bardziej niż bajki w kinie".

Z niecierpliwością więc czekam na zapowiadaną premierę "Malutkiej czarownicy".


 

 

12:27, mamik.net
Link Dodaj komentarz »