Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
środa, 20 listopada 2013
"Rycerze lasu" czyli o żołnierzach wyklętych dla dzieci

Szymek tym razem nie mógł się doczekać na zamówioną książkę, a tu jak na złość pomyliłam się przy wypisywaniu przelewu.

-Czy jest już moja przesyłka? - to było pierwsze pytanie, zaraz po przyjściu ze szkoły, przez kilka dni.  Mimo że zazwyczaj jest - Mamo jestem taki głodny!!! :-)

Pierwszy raz też przeznaczył swoje oszczędności na zakup książki a nie gry komputerowej ( oto współczesna wersja poświęcenia dla nauki ) . O tym, aby poczekał i zamówił sobie książkę np. w liście do Mikołaja, nie było nawet mowy.

Gdy się w końcu doczekał - "połknął ją" w ciągu jednego dnia i stwierdził, że jest super - najlepsza książka, jaką czytał i tylko szkoda, że taka krótka. To mogłoby starczyć za całą recenzję!

Ale i ja byłam bardzo ciekawa tej pozycji.

 Autorkom przede wszystkim gratuluję pomysłu uczczenia tzw. Żołnierzy wyklętych i pokuszenie się o przybliżenie ich historii najmłodszym czytelnikom.

To pierwsza taka pozycja na rynku wydawniczym skierowana do dzieci. Tu oczywiście nasuwa się smutna refleksja, że szkoda, że dopiero ponad 20 lat po obaleniu ustroju komunistycznego w Polsce.

Książka przeznaczona jest wg. mnie dla dzieci w wieku 7-12 lat. Dla młodszych będzie świetną lekturą do poczytania z rodzicami, dla starszych pewnie pierwszym krokiem do zainteresowania się ciekawymi, ale też trudnymi czasami po 1945 i walki Polaków z komunizmem.

Dwa opowiadania o Bartku i Franku, chłopcach ok. 10-letnich ukazują  atmosferę i fikcyjne, lecz bardzo prawdopodobnych zdarzenia z tamtych lat. W obu opowiadaniach schemat fabularny jest podobny:

chłopcy słyszą od rodziny, dorosłych o "leśnych", o tym że wojna wcale się jeszcze nie skończyła. To kłóci się dostępną im wiedzą. Przecież mogą już chodzić do szkoły, nie ma niemieckich żołnierzy, czołgów. Ci chłopcy z lasu są dla Bartka i Franka bohaterami, przecież walczyli z Niemcami, jednak po zakończeniu wojny nadal muszą się ukrywać i działać w konspiracji. Obu chłopcom przyjdzie odegrać równie ważną rolę i ostrzec przyjaciół o obławie. Przejdą wzorowo swój pierwszy życiowy egzamin.

Akcja toczy się szybko, małego czytelnika z pewnością trzyma w napięciu i niepewności, czy chłopcom powiedzie się ich misja. Np. spotkanie z leśniczym, czy bardzo realistyczna scena w szkole, którą odwiedzają, ci którzy szukają "bandytów z lasu" oraz scenka z dwoma tajemniczymi panami w kapeluszach.

Wstępem do książki jest wzruszająca opowieść, jednego z takich bohaterskich żołnierzy,  ppłk Stanisława Oleksiaka. A na zakończenie autorki w krótkich słowach wyjaśniają czytelnikom najważniejsze fakty dotyczące tzw. "żołnierzy wyklętych".

Dla młodych historyków pozycja absolutnie obowiązkowa!



 

 Przy okazji 11 listopada w prasie i sieci czytałam, że takie tematy są mało interesujące dla dzieci i młodzieży, że historią mało kto się dziś interesuje. Jednak tłok na spotkaniach z autorkami przeczy tej tezie :-)





12:37, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 listopada 2013
Butenko w Bunkrze

Bohdan Butenko to ilustrator kultowy dla mnie i pewnie wielu osób, rodziców "końcówki Prl-u", jego komiksowe, charakterystyczne postacie ożywiały każdą nawet najmniej dla mnie wtedy ciekawą książkę - jak np. tę o geometrii.

Z czasem wyrosłam, ale zdecydowanie za szybko :-( z   Gapiszona i Kwapiszona.

Kolejne spotkanie z Butenką było bardziej świadome,. Szukając kolejnych wierszyków dla maluchów natrafiłam na wznowione wydanie "Donga". To było niesamowite - wśród jaskrowo kolorowych wydań ta mała czarna książeczka. Później była "Nocna wyprawa" i  "Stacja nigdy w życiu".

Dlatego na wystawie w "Bunkrze sztuki" Szymek, co chwila podbiegał i mówił: Mamo zobacz nasz Dong, a tu nasza Astronomia!

Czekam z niecierpliwością na kolejne takie wystawy.

Wielkie uznanie wzbudziła u mnie również ... broszura przedstawiająca ilustratora z tekstem Ewy Grudy i w rewelacyjnym opracowaniu graficznym Aleksandry Wiśniewskiej i przy współpracy Anny Bargiel. A może pokusić się o szerszą monografię w tak świetnym i niecodziennym wydaniu? Gratuluję pomysłu!!!



 

11:47, mamik.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 listopada 2013
Miś inny niż wszystkie

Inny, bo to Bohaterski Miś Niedźwiecki.

Książkę o tym wyjątkowym misiu napisała Bronisława Ostrowska. Pełny tytuł to :

"Bohaterski Miś czyli przygody pluszowego niedźwiadka na wojnie. Dla dzieci od lat 10 do 100."

Ten mały pluszowy niedźwiadek powstał w pracowni zabawek, ale od samego początku nie był zwykłą zabawką. Miś czuje, myśli, zresztą podobnie jak pozostałe przedmioty, tylko ludzie nie potrafią ich właściwie słuchać.

Trafia do Lwowa do 7-letniej Hali i 12-letniego harcerza Stasia, jest 1910 rok. Staje się nieodłącznym towarzyszem ich zabaw i dziecięcego życia - chorób, lekcji, wakacji.

Ale nasz miś  marzy o wielkich przygodach. Aż nadchodzi lato 1914 roku. Hala i Staś wyjeżdżają na wakacje do Francji. Dom pogrąża się w letnim marazmie, gdy nagle dociera wiadomość o wybuchu wojny. Opis kontrastowego sennego letniego poranka i niepokojących  wiadomości o zbliżającej się wojnie podawany przez rozdrgane druty telegraficzne jest niezwykle poetycko
sugestywny . Echa tamtego niepokoju czuć w każdym kolejnym zdaniu.

Miś nie może zrozumieć, kto walczy z kim Austria z Rosją, czy Francja z Niemcami a Polska? " Z kimże jesteśmy? Przeciw komu? Przeciw wszystkim trzem! - buntuje się gorąca pewność. Z każdym, byle o Polskę! - zapada postanowienie."

Ale wojna, którą początkowo miś ogląda tylko przez okno, to nie tylko wspaniałe boje, sława i bohaterstwo. Gdy we Lwowie pojawiają się pierwsi ranni miś zauważa, że " nie wyglądali już, jak cynowe żołnierzyki Stasia. Może nie wyglądali nawet, jak ludzie... To było samo cierpienie, nieszczęście, śmierć - to była - wojna.(...) Nie mogłem pojąć. Auta, wozy, dorożki jechały
wolno, ostrożnie, przeładowane bólem."

Z miasta wycofują się Austriacy a wkraczają Rosjanie. "Czemu przyszli? Ze swej dalekiej, szerokiej ziemi tu po naszą? Jakim prawem?"

Mieszkanie Hali i Stasia zostaje zajęte na kwaterę przez rosyjskiego generała, który postanawia zabrać misia dla swego synka Miszki na pamiątkę. Ale nawet ta przymusowa "wizyta", przeciwko której buntuje się miś i inne sprzęty staje się pewną lekcją. Miś dowiaduje się , że nawet proste słowo wróg nie jest jednoznaczne. Adiutant generała Griszka, narzeka i marzy, żeby wrócić do domu. " To jednak przechodzi juz całkiem niedźwiedzie zrozumienie".

Spakowany do generalskiej skrzyni Miś wyrusza na front. Tabor generała zostaje rozbity i miś trafia do Legionów, a nawet spotyka samego Komendanta Piłsudskiego. I tu zaczynają się jego wojenne przygody.

Zachęcam do poznania dalszych przygód, bo naprawdę są fascynujące i zaskakujące.

Wiele książek z tamtego okresu dla dzieci  niestety straciło swój urok. Z książką Ostrowskiej jest inaczej - nadal świetnie ją się czyta. Napisana bardzo sugestywnym i poetyckim językiem, pozbawiona jest tego, czego nie znoszą współcześni czytelnicy "nudnych opisów" ( Jedynie 1-szy rozdział ma bardziej "opisowy" charakter ).

Akcja toczy się wartko, pełna jest zaskakujących zwrotów i oczywiście dla małych odbiorców cudownych zbiegów okoliczności. Wojna jest przedstawiona jako coś strasznego i groźnego, ale Polacy muszą walczyć, bo walczą w słusznej sprawie, o ziemie, które im odebrano.

" Rewolucja. Car padł. Wielki rosyjski biały car, co słał szeregi zaborców na naszą ziemię, przeciw któremu walczyły od wieku zastępy bojowników Ojczyzny - padł. Teraz zrozumiałem, co znaczy czerwony sztandar na miejscu dwugłowego orła: to car utonął we krwi, którą przelewał. Radowało się moje serce wolnego niedźwiadka tym zwycięstwem wolności - ale niepokoiła mnie - wojna (...) Przewidywałem słusznie . Do Stanisławowa jęły dolatywać od frontu trwożne wieści: Armia rewolucyjna pobita. Ucieka w nieładzie. Pali, rabuje, grabi.(…) Zanim zrozumieliśmy, co się dzieje – niebezpieczeństwo było usunięte. To wracający z frontu ułani polscy obrócili oręż przeciw rabującemu miasto żołdactwu. Uratowali Stanisławów.”

Ta książka jest świetną lekcją historii I wojny światowej i sposobu odzyskania przez Polaków niepodległości czy sprawy późniejszych zmienionych granic Polski.

Dlatego warto ją nadal czytać i wznawiać ( o umieszczeniu w programach szkolnych nie wspomnę ).

W księgarniach dostępne są obecnie dwa różne wydania. Jeden to reprint wydawnictwa „Volumina” z zachowanymi oryginalnymi ilustracjami Kamila Mackiewicza a druga wersja to wydawnictwo Zyski S-ka z nowoczesnymi ilustracjami Olgi Reszelskiej.

Świetna i przyjemna lektura, aby prosto wyjaśnić naszym dzieciom, dlaczego świętujemy 11 listopada.





09:33, mamik.net
Link Komentarze (2) »