Popieram Internet Bez Chamstwa Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Mały Powstaniec Szymon Sławiński Spis moli
RSS
piątek, 26 lutego 2010
Kreatywne muzeum dla dzieci

O tym, że chodzenie do muzeum wcale nie musi być dla dzieci nudne już pisałam. Ale powtórzę się, że to może być początek wielkiej pasji i super zabawy też. Ostatnio Szymek znudzony przydługą zimą zaczął marudzić - mamo chodźmy może do kina, albo do kulek a może do muzeum, no wiesz tego od doświadczeń!

Muzeum od doswiadczeń to Muzuemu Inżynierii Miejskiej w Krakowie. Trafiliśmy tam podczas jednego z naszych spacerów po Kazimierzu i wpisaliśmy na listę naszych ulubionych miejscówek w Krakowie:) Ekspozycja stała jest raczej niewielka i obejmuje głównie kolekcję aut i motorów z czasów PRL - ma swój urok. Ale to nie ona jest magnesem lecz wystawy interaktywne, które muzeum organizuje dla dzieci.

Najnowsza wystawa nosi tytuł "Wokół koła" i jest fantastycznie przygotowana i pomyślana. Możemy zobaczyć i doświadczyć przeróżnych zastosowań epokowego wynalazku - koła. Z boku stoją przykłady najwcześniejszych wynalazków - wozu, żaren czy kołowrotka. A dalej coraz bardziej ciekawie. Można zbudować i zburzyć wieżę obronną na planie koła, wyszaleć się  w kółku dla chomika i siłą swoich mięśni wprawić w ruch najprawdziwszą windę, sprawdzić czy można jeździć na rowerze z kwadratowymi "kołami" . No i jeszcze koła zembate i zegary, płyty, camera obscura i dużo, dużo więcej.

Zabawa była świetna - Szymek bawił się dużo lepiej niż w popularnych ostatnio wśród rodziców Kulkolandach. Czy się czegoś nauczył? Trudno powiedzieć - mam nadzieję, że tak. Bo chociaż opisy przedstawianych zjawisk dla takiego malucha są trudne, to myślę że zapamięta samą ideę, że nauka to też dobra zabawa, a nie tylko teoria i to wszystko ma zastosowanie w naszym codziennym życiu!

Oby takich kreatywnych miejsc dla dzieci było coraz więcej!

10:12, mamik.net
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 lutego 2010
Przenosimy się do Afryki!

Kochamy zimę, ale zatęskinliśmy za słońcem i wysokimi temperaturami więc postanowiłam porzucić na jakiś czas zimną Polskę i Skandynawię i ostatnio wieczorami przenosimy się z Szymkiem do Afryki :)

Zaczęło się od kupna "Czarownicy Nanga. Baśnie afrykańskie". Ta książka urzekła mnie pięknymi ilustracjami Milosa Koptaka, ale okazało się, że i baśnie są pięknie opowiedziane i działają na wyobraźnię nie mniej sugestywnie niż obrazy. Czytając Szymkowi czułam się podobnie przejęta tajemniczością i pięknem Afryki, jak wtedy gdy pierwszy raz samodzielnie czytałam "W pustyni i w puszczy". Powiem szczerze, że Szymka niektóre opowieści trochę przerażają - słucha przytulony, czasami chowa się pod koc ale nie pozwala mi przestać czytać. Bo jest to książka zaskakująca i czasami bardziej odpowiednia dla dorosłych niż dla dzieci ( np. baśń pt. Złodziej marzeń ).

Jako dopełnienie kupiłam atlas "Afryka" z serii wydanej przez wydawnictwo LektorKlett. I też zachwycił mnie pomysł i wykonanie.  Najciekawsze w tej serii jest to, że to nie tylko mapki z roślinością i zwierzakami, ale przede wszystkim z ludźmi, którzy zamieszkują ten wspaniały kontynent.  I tylko żałuję, że nie ma więcej stron do czytania i oglądania.

A na półce stoi kolejna pozycja w kolejce do przeczytania to "Afryka Kazika" Łukasza Wierzbickiego. Podróż Kazimierza Nowaka znamy już z atlasu, a nazwisko autora gwarantuje z pewnością dobrą i pasjonującą lekturę.

12:01, mamik.net
Link Komentarze (2) »
piątek, 12 lutego 2010
H. Potter czy Lord Vader?

 

A Wy po której stronie "Mocy" jesteście?

08:32, mamik.net
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 lutego 2010
Star wars forever!

Jest taka pasja, która łączy pokolenia, o której wtajemniczeni mówią z wypiekami na twarzy - to wyznawcy "Star wars". Pamiętam zawzięte dyskusje mojej przyjaciółki ze studiów z kolegą na temat najdrobniejszych szczegółów z tych filmów ( najciekawsza - jaki but miał Anakin w jednej ze scen - odp. Nike :) Mnie ominęło to szaleństwo i nawet mój mąż - kolejny fan nie zmienił mojego stosunku do tego filmu - ot bajka dla dużych i małych chłopców z wielką ilością pluszaków i robotów!

Magię "Gwiezdnych wojen" poznałam dopiero dzięki Szymkowi. I już nawet nie pamietam od czego się zaczęło - z pewnością nie od najnowszej produkcji Lucasa. Oglądał okładki filmów taty, pytał, póżniej zobaczył urywki filmów i najnowszą animację. Od roku to główny temat jego  zainteresowań. Klocki Lego cieszą najbardziej, gdy są z serii Star Wars, podobnie przybory szkolne czy nawet koszulki. Na balu karnawałowym oczywiście Szymek był Lordem Vaderem!

O ile gadżetów i koszulek jest całe mnóstwo ( nawet ja mam swoją gwiezdną koszulkę! ), to z ksiażkami jest bardzo słabo. Wprawdzie wychodzi komiks, ale zupełnie nieciekawy. My mamy parę pozycji z przywożonych z zagranicy. Najciekawszy jest dla Szymka album - swego rodzaju encyklopedia z postaciami i pojazdami z kolejnych części i do tego 600 naklejek - do samodzielnego uzupełnienia stron.

Może to właśnie dzięki tej pasji przysłuchiwałam się ze zdumieniem jak znajomy 16-latek zrobił mu quiz i zadawał mnóstwo pytań a Szymek znał odpowiedź na prawie wszystkie. I do dzisiaj wspomina, jak starszy kolega był zaskoczony. "Bo ja jestem ekspertem w "Gwiezdnych wojnach" mamo" - skromnie podsumował mój syn :)

 

10:20, mamik.net
Link Komentarze (1) »
środa, 03 lutego 2010
Mój dziadek...

W tym roku Dzień Babci i Dziadka zastał nas na nartach, ale kolejny tydzień jak zwykle Szymek spędził u babci i oczywiście był wspaniale. Uwielbia te wyjazdy, bo... No właśnie, na czym polega sekret wyjazdów do babci czy dziadka? Na rozpieszczniu, na które tak skarżą się znajomi, którzy mają "dziadków" na codzień i często korzystają z ich pomocy. A może na tym, że dziadkowie mają więcej czasu, aby bawić się z wnukami, czytać im czy opowiadać bajki ? Nie wiem, ale bardzo mnie wzrusza to jego przywiązanie do babci jednej i drugiej i do dziadka.

Wzruszyła nas też lektura książki Angeli Nanetti " Mój dziadek był drzewem czereśniowym". To opowieść o zabieganych rodzicach, nieobecnym tacie, o trochę oziębłych dziadkach z miasta skupionych głównie na swoim piesku i o cudownych, ciepłych trochę staroświeckich dziadkach ze wsi. W tej prostej historii mamy do czynienia z trudnymi dla dorosłych i dzieci tematami choroby, osamotnienia starszych ludzi, śmierci oraz rozwodu rodziców. Mały Antoś obserwuje to wszystko a jego obecność jest cudownym lekarstwem dla gasnącego dziadka. I to ten mały chłopiec swoim uporem ratuje Felicjana - czyli tytułowe czereśniowe drzewo, ale nie zwykłe drzewo, tylko drzewo magiczne.I jak to w książkach dla dzieci wszystko dobrze się kończy. To książka po której tęskni się za własnym dzieciństwem, za latem na wsi, wspinaniem się po drzewach, kąpaniem w rzece, zapachem ciasta babci i za dziadkami, którzy tak szybko odchodzą...

Czytając tę książkę miałam trochę wątpliwości, czy to nie za poważna lektura dla sześciolatka ( jest rekomendowana jako 9+ ), ale Szymkowi bardzo się ta historia podobała, a trudne tematy może warto oswoić właśnie poprzez takie piękne lektury.

 

11:28, mamik.net
Link Dodaj komentarz »